←  Hipoterapia

Świat Koni

»

zmiany w życiu dzięki koniom - praca mgr-...

Gość_Kucuś_* 08 kwi 2012

No to już na PW o tych zmianach. :mrgreen:
Odpowiedz

- zdjęcie fuzja1 08 kwi 2012

W sumie ciekawie się robi :) Naprodukowałam się na prv i lipa- wystąpił błąd systemowy i lipa.. więc napiszę tu ,,w skrócie" : Piszesz : mimo to.. kiedyś wsiadałam na wszystko co rży, miałam wiele upadków, mimo to hart ducha nie opuszczał i prężnie dosiadałam tego czego inni nie ,,ruszali" aż dopadał mnie taki jeden co odcisnął swe piętno..był w pewnym sensie do przewidzenia. Widziałam jak przewija mi się życie w locie ,,na Małysza" . Pamiętam wszystko klatka po klatce, Ktoś mimo to podarował mi drugą jego część, choć wiem, że powinno mnie tu nie być, dużo pisać ;) A mimo to...dalej siedzę w pasji po uszy, ale już ,,inaczej". Nie wchodzę w pewne układy, nie daję się presji bo patrzą..mimo to jestem sobą. Między odwagą , wyobraźnią, a brawurą i brakiem wyobraźni, bo jakoś to będzie.. jest cienka linia .Młody wiek to czas impulsywnego myślenia i działania.. wiem jak to jest: najpierw się jedzie, potem myśli.. skacze się drzwi stodoły, bo ambicja, bo-patrzą, bo presja,bo ..lubię to, ten szum w uszach ,stan ekstazy :) tylko w jednej chwili stan ekstazy może wbić nas w wózek do końca życia.. czy warto? Im więcej śladów wypadków na ciele i umyśle oraz istot jakimi się opiekujemy... ,,mimo to" zaczyna funkcjonować na innych poziomach ;) Każdy z nas ma inny światopogląd ,wypływający z innych doświadczeń życiowych. Nie ma dwóch osób na ziemi, która przeżywając identyczną sytuację oceniłaby ją identycznie..nie możemy od siebie tego wymagać.
Odpowiedz

Gość_Kucuś_* 08 kwi 2012

Poniekąd co napisałaś to prawda. Ale zwróciłam ci też uwagę na iny aspekt sprawy. tzw. czynnik ludzki. Mimo wszystko z końmi jest się łatwiej dogadać jak z niektórymi ludźmi. I nie są one aż tak bardzo fałszywe. :mrgreen: Z reguły to ludzie mają większy wpływ na nasze dalsze decyzje ,a nie sport ,konie ,czy wypadki ;)
Odpowiedz

- zdjęcie fuzja1 08 kwi 2012

Wszystko..nie można rozpatrywać czegoś oderwanego od czegoś/ kogoś ...wszystko wpływa, nawet niepozorny szczegół dnia ;)
Odpowiedz

- zdjęcie Hamer 09 kwi 2012

Fuzja, Kucuś trzeba wyczyścić komunikator ze starych wiadomości. Błąd systemowy, to zapełniona pamięć.

Cytat

moim zdaniem szansa jest dobra dla nieudaczników i głównie kobiety wmawiają nam facetom że szansa to ich dobra wola taki dar od mieczywora ... haha
sprzedałem kilka koni do takich ośrodków mam nawet kalendrz z unii z tymi konikami i tymi ludżmi ...cena 800 pln ... hahaha
Właśnie wykorzystałeś jedną z takich szans. ...Pokazałeś , że i Ty pomagasz na swój sposób niepełnosprawnym. Nie mogłeś tego powiedzieć w prost bo by nikt (poza mną i kilkoma osobami nie uwierzył) :)
Odpowiedz

- zdjęcie edzia 69 09 kwi 2012

 Użytkownik arkady66 dnia 06 kwiecień 2012 - 16:05 napisał

ja np wydałem majątek na konie i jestem na zasiłku dla bezrobotnych ... alleluja
Ja wydałam majątek na konie i teraz tyram na emigracji na ich utrzymanie, hehe.
O i przełamałam lek przed lataniem, jak mi szefowa bilety na samolot kupiła i nie było innego wyjścia tylko lecieć.
Kucuś spoko, zasmuciłaś to za duże słowo. O tym,że jest źle to wiedziałam, u nas w okręgu notorycznie sędziuje matka córkę i inne są niezłe numery, na wystawach koni chociażby. Dwa lata temu zawiozłam dwa ogiery, a w zeszłym roku nie znalazło się miejsce nawet dla jednego. Mogłam zawieźć STAWKĘ klaczy po jednym ogierze, lub stawkę klaczy od jednej matki, ale mi powiedzieli, że NIKT INNY taka stawką nie dysponuje, więc ja nie mogę swoich pokazać....bo nie ma ich z kim/czym porównać!!!
Coraz mniej mnie w tym kraju trzyma...
Odpowiedz

Gość_Kucuś_* 09 kwi 2012

 Użytkownik edzia 69 dnia 09 kwiecień 2012 - 07:48 napisał

Ja wydałam majątek na konie i teraz tyram na emigracji na ich utrzymanie, hehe.
O i przełamałam lek przed lataniem, jak mi szefowa bilety na samolot kupiła i nie było innego wyjścia tylko lecieć.
Kucuś spoko, zasmuciłaś to za duże słowo. O tym,że jest źle to wiedziałam, u nas w okręgu notorycznie sędziuje matka córkę i inne są niezłe numery, na wystawach koni chociażby. Dwa lata temu zawiozłam dwa ogiery, a w zeszłym roku nie znalazło się miejsce nawet dla jednego. Mogłam zawieźć STAWKĘ klaczy po jednym ogierze, lub stawkę klaczy od jednej matki, ale mi powiedzieli, że NIKT INNY taka stawką nie dysponuje, więc ja nie mogę swoich pokazać....bo nie ma ich z kim/czym porównać!!!
Coraz mniej mnie w tym kraju trzyma...

No to widzę że nadajemy na tej samej częstotliwości . :mrgreen:
Odpowiedz

- zdjęcie edzia 69 09 kwi 2012

 Użytkownik Kucuś dnia 09 kwiecień 2012 - 08:00 napisał

No to widzę że nadajemy na tej samej częstotliwości . :mrgreen:
Tobie pomagali "rozwijać się" jeździecko" nam hodowlanie, heheh
Odpowiedz

- zdjęcie fuzja1 09 kwi 2012

 Użytkownik Hamer dnia 09 kwiecień 2012 - 06:58 napisał

Fuzja, Kucuś trzeba wyczyścić komunikator ze starych wiadomości. Błąd systemowy, to zapełniona pamięć.

U mnie czysto, systematycznie wymiatam :)
Dziewczyny, Edzia i kucuś - toż te dygresje dobrze wpasowują się temat: ,,Sprzedaż koni-zastój na rynku czy jednak nie?" :) lub podobny...

 Użytkownik Kucuś dnia 08 kwiecień 2012 - 23:16 napisał

.. Z reguły to ludzie mają większy wpływ na nasze dalsze decyzje ,a nie sport ,konie ,czy wypadki ;)
Tak, oczywiście, ale starajmy się trzymać założonego tematu, czyli wszelkich zmian pod wpływem koni właśnie..
Wypadki nie maja wpływu na nasze życie? upsss, jedna chwila, która odejmuje ci kończynę/y lub wsadza na resztę życia w wózek ??? upss, sorki kucuś za mało chyba wżyciu swym widziałam ;)
Odpowiedz

Gość_Kucuś_* 09 kwi 2012

Opacznie zrozumiałaś i nie pojęłaś dygresji ,ale fakt o czym innym rozmawiałam z Edzią a o innych faktach z tobą ,ale jakby to połączyć w jedną całość to byś zrozumiała co miałam na myśli. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Pewno że masz rację i sama to przeżyłam a i zweryfikowało to u mnie pewne wartości ( bo to tylko jeden moment i całe życie się zmienia ) . Ale mimo wszystko większy wpływ na mój światopogląd wywarli ludzie i fakty o których rozmawiałam z Edzią. niż to o czym rozmawiałam z tobą. :cool:
Odpowiedz

- zdjęcie fuzja1 09 kwi 2012

To nie przenoś prv połowicznie na forum, albo wszystko, albo nic.. ja nie wiem o czym rozmawiałaś z Edzią i nie mam ochoty łączyć, łapać jakieś konteksty między wami , ani domyślać się co jedna baba drugiej babie ;) bo nie interesuje mnie co kto miał na myśli ..Odnoszę się wyłącznie do kontekstu tematu i myślę, że to jest jasne i zrozumiałe i nie trzeba się domyślać co autor tekstu ma na myśli.. i dobrze abyś też stosowała tu jasność wypowiedzi . Nie miesza się prv rozmów z rozmowami na forum. Forum nie jest od domyślania się, tylko do jasnego przekazu. Nie podniosę już w jakiś tam kontekstach postu od ciebie. I finał.;)
Odpowiedz

Gość_Kucuś_* 10 kwi 2012

No więc przyznam ci rację że ma wpływ i to bardzo duży. Faktycznie człowiek uprawia ten piękny sport , wszystko podporządkowuje tylko tej pasji i dopóki nie wydarzy się coś poważnego nie zastanawia się że tak naprawdę wystarczy jeden moment i wszystkie marzenia pryskają. Zostajesz z ręką w nocniku. Więc jeżeli nawet uda ci się z tego wyjść cało ,to zmieniasz diametralnie podejście do życia i uprawiania sportu. Tylko że to nie jedyne sytuacje które mają wpływ na podejmowanie decyzji o robieniu kariery sportowej.
Ludzie swoimi działaniami potrafią tak samo wpłynąć na weryfikacje takich poglądów , jak np : wypadki.
Dlatego ,większość sportowców robi karierę ,ale kształci się w zupełnie innych kierunkach.
Odpowiedz

- zdjęcie fuzja1 10 kwi 2012

No, teraz wszystko jasne dla każdego :) Założycielka tematu powinna być happy.. halo, jest tu gdzieś ????
Odpowiedz

- zdjęcie arena 12 kwi 2012

osobiście uważam augatko, że to fajny temat rzeka i "lej wodę", ja zmiany z całą pewnością mam na kręgosłupie :mrgreen:
Odpowiedz

- zdjęcie fuzja1 12 kwi 2012

 Użytkownik arena dnia 12 kwiecień 2012 - 10:58 napisał

osobiście uważam augatko, że to fajny temat rzeka i "lej wodę", ja zmiany z całą pewnością mam na kręgosłupie :mrgreen:
reasumując: głównie mamy zmiany po - kręgosłupie i kieszeni :mrgreen:
Odpowiedz

- zdjęcie arena 12 kwi 2012

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: dokładnie!-ot cała hippoterapia :)
Odpowiedz

- zdjęcie fuzja1 12 kwi 2012

Augatko chyba się spłoszyła, zaraz po pierwszym poście jakim uraczył ją arkady.. ma ci on ten styl ,,końskich zalotów" :mrgreen: i tak sobie piszemy 2 strony,,po próżnicy".. dla siebie :)
Odpowiedz

- zdjęcie horse&me 15 kwi 2012

 Użytkownik fuzja1 dnia 07 kwiecień 2012 - 20:20 napisał

Większość z nas nie dokonuje znacznych zmian w swoim życiu . Tak steruje, tak manewruje nim i w nim, że konie są ciągłością naszego bytu, jak oddychanie :) Są wpisane w życie od momentu kiedy osiągnęliśmy świadomość, że po prostu są :) To do ,,nich" dopasowuje się pracę, czas wolny, znajomych, faceta lub babkę , a jak nie pasują do tej układanki to zmienia się ,,je" na inny model ..hihi. Egoistyczne ? Tacy już są pasjonaci. Pewien francuski malarz chyba epoki baroku zachwycony ich pięknem powiedział tak: ,,kto kocha konie, ten kocha tylko konie.." wielokrotnie się na tym łapię. Wielu z nas jest rozdartych między obowiązkami, brakiem czasu ,a pasją, wielu ma konie 24 h na dobę i doświadcza emocji w stylu: kocha i nienawidzi :) bo co za dużo to nie zdrowo, jak mawia starszyzna, ale przed tym nie da się uciec, to jest jak 4 żywioły, wykańcza nieraz jak przykładowego arkadego :mrgreen: ale z tym się człek rodzi i umiera..kocha i czasem już nienawidzi i znów kocha, jak we włoskim małżeństwie, :-P :mrgreen:
Twoja wypowiedź oddaje cały sens jeździectwa :cool: .
Odpowiedz

- zdjęcie horse&me 15 kwi 2012

 Użytkownik fuzja1 dnia 08 kwiecień 2012 - 19:11 napisał

Nic nie słyszę, nic nie wiem, nic nie widzę.. :mrgreen: Do tematu: Jest jeszcze ,,gatunek" ludzi,którzy złapali tzw bakcyla, wciągnęli się w pasję, którą uświadomili sobie w trakcie obcowania z nią.Takie pasje łapią ludzie w wielu dziedzinach. Pływania, tańców, turystyki itd. Ja np zaraziłam się fotografią dopiero w szkole średniej, ( rodzice nie mieli z nią nic wspólnego, nie obcowałam w środowisku fotografików) ,,zaraziłam się" pokochałam aparat, widzenie obrazem nie tylko przez pędzel, i tak już to trwa w symbiozie z końmi:) ale konie były ,,od zawsze" mama jak zgubiła mnie na rynku, to wystarczyło,że skierowała się w kier. furmanek :) ( w latach 70-tych bywały w miastach) ni lęku, ni zahamowań, szłam do dyszlowego ,,jak w dym".

Podobnie działają dogoterapie, właśnie więźniów, dostaje taki pod opieką psa i opiekuje się nim..efekty są porównywalne :)

Także kucuś, nie trzeba mieć nawet świadomości ,( a co dopiero umiejętności ) że istnieje coś co pokochamy.. wystarczy jak los nakieruje nas na pewnych ludzi, środowisko, zdarza się ,że odkrywamy w życiu nowe wartości, to jest jak lśnienie :) Mam wrażenie, po tym jak piszesz, iż nie spotkałaś w życiu wielu ścieżek.. nie przejmuj się, życie zaoferuje za free wiele niespodzianek, które mogą cię zaskoczyć negatywnie i pozytywnie.

Niestety, zdarzają się zmiany dzięki koniom na gorsze.. ciężki upadek kończący się kalectwem jeźdźca w różnym stopniu zaawansowania, lub trwałym ..zmiana w życiu totalna :(
Taki upadek na pierwszy rzut oka wydaje się być zmianą na gorsze,ale w pewnym sensie może okazać się zmianą na lepsze.Zaczynasz pełniej rozumieć ludzi w podobnej sytuacji,jesteś bardziej otwarta na przyjmowanie i dawanie pomocy,jesteś mądrzejsza,bogatsza o nowe doświadczenia,zmieniasz poglądy,potrafisz przezwyciężać trudności.Paradoksalnie,możesz się nawet poczuć szczęśliwszym i lepszym człowiekiem.A jeździć konno możesz nadal i nadal realizować swoje marzenia,być spełniona i czuć się nie gorzej niż przed wypadkiem.
Odpowiedz

- zdjęcie fuzja1 15 kwi 2012

No kurza twarzyczka..horse&me, masz na myśli trwałe kalectwo /poważne / i czuć się lepiej niż przed nim ? Kiedyś myślałam, że cierpienie uszlachetnia.. zmieniły mi się poglądy, cierpienie w pewnych dawkach i owszem ,jak odpowiednia doza stresu - działa motywująco, adrenalina pobudza do działania, zdobywamy szczyty, ale nadmiar stresu, bólu wywołuje akcje samobójcze..ciągłe cierpienie nie dowartościowuje, cierpienie niszczy.
Odpowiedz