Skocz do zawartości

Welcome to Świat Koni
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

Metody i czas treningu koni w różnym wieku.

trening czas metody

3090 odpowiedzi w tym temacie

#1
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Temat dla osób , a sądzę, że nie brakuje takich ;) które chcą się podzielić spostrzeżeniami nt treningu swych koni w ich różnym wieku.
Jedni z nas mają do czynienia z surowym koniem 3 letnim, inni dopiero z 5 lub 9-letnim. Jedne z nich są są faktycznie młode i surowe tzw niezapisane fizycznie i psych. białe karty, inne są tylko surowe ale już nie młodziaki o giętkim ciele, niektóre są tylko surowe, ale z bagażem doświadczeń , nawyków ruchowo-mięśniowych świadczącym o złym ujeżdżeniu ,niedbałym. Wobec każdego z tych koni stoją inne problemy i zadania, co w przypadku metod pracy z młodym giętkim koniem przyniesie szybkie efekty, to w przypadku konia starszego lub do tego źle ujeżdżonego/ z utrwalonym skrzywieniem/ staniemy przed oporem, a nawet regresem stosując metodę treningu zgodną ze standardowymi uświęconymi metodami.
Dodam dla pełnej wersji linka i wymiany zdań m.in. o metodach osoby zajmującej się fachowo ujeżdżeniem.
Zapraszam zainteresowanych.
http://www.swiatkoni...i/page__st__620
PS. odp odn. się do ost. postu ze str 31 z fotografią konia
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#2
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
muszę na dwa posty rozbić bo się nie mieści:

ooo Fuzja, chyba się domyślałaś, że skusisz mnie tym tematem. Ja mam głównie doświadczenie z młodymi surowymi końmi, miałam kilka starszych, zepsytych ,ale to było dosłownie kilka a młodziaków kilkadziesiąt. Z surowizną zaczynam od ganiania bez lożny po lonżowniku, żeby hierarchię zbudować, w zależności od egzemplarza takich sesji bez sprzętu jest od 3-5 dzień po dniu, przy czyszczeniu w boksie robię ćwiczenia odczulające, np. zaczynam podskakiwać przy lewej stronie konia (potem nie wystraszy się przy zsiadaniu), oczywiście macam go wszędzie, głaszczę. Jak już nabierze zaufania i jest spokojny, zakładam siodło, zwykle to jedna sesja, jak się dyga np założenia czapraka to powtarzam to tyle razy aż przestanie. Wędzidło przez pierwsze pół roku wsadzam ze smakołykiem. Na lonży nie stosuję patentów. Lonża przez pierwsze parę lonżowań do kantara, potem do wędzidła, żeby sprawdzić reakcję na wędzidło ruszające się w buzi. Takich lonżowań od 3 do 10 w zależności od konia, trening na lonży od 15-30 min., potem pierwsze wsiadania (oczywiście do tego potrzebna jest druga osoba), nigdy nie zdażyło mi się żeby koń brykał przy pierwszym wsiadaniu i oprowadzaniu. Jak już się oswoi z ludziem na grzbieciue (2-3 sesje) to próbuję kłus na lonży, na tym etapie nigdy nie miałam problemów. Jak już połazi stępem, kłusem z jeźdźcem na lożny (3-6 sesji) to próbuję sama jeździć na lonżowniku, najpierw zatrzymania za stępa (to pierwszy odruch jaki należy wyrobić u konia), zawszę wspomagam się głosem (może prr lub coś innego), kolejnym krokiem jest wyrobienie odrochu że łydka znaczy do przodu, albo ktoś pomaga z ziemi albo bacikiem. W zależności od konia wystarczy 6-25 powtórzeń i kuma co to łydka, a co to stój. jak już wiem, że umie stój próbuje na małym placu. Podróżuję po małym placu tak około miesiąca,w tym czasie utrwalam stój i do przodu i uczę zmian kierunku, w stępie i kłusie. Jak już w mairę sterowny wyjeżdżam na nieogrodzone. Nauczono mnie, że kluczowym ćwiczeniam dla młodziaka jest rzucie z ręki i robię to na każdym etapie treningu na rozgrzewkę lub jako nagrodę. Naturalna krzywizna przez pierwszy rok szkolenia nigdy mi jakoś nie przeszkadzała, zwykle więcej czasu poświęcam tej bardziej rozciągniętej stronie, czyli jak wygiety w prawo to głównie jeżdże w lewo, ale zaczynam nowe elemnty od prawej (lepszej). Kaśka L pisała o wyrzucaniu zadu, nie wiem czy dobrze ją zrozumiałam, ale z mojego doświadzcenia wynika, że konie próbują wyrzucać zad jak się wygina w stronę, w którą "nie lubią" się wyginać. Jeśli chodzi o galop, to najpierw bez jeźdźca na lonży po około 2-3 miesiącach od początku szkolenia. Wyrabiam odruch na głos (bardziej chodzi o intonację niż wypowiadane słowo), acha zawsze ale to zasze lonżuję młodziaka z długim batem, właściwie to na ustawieniu bata się skupiam wymagając różnych rzeczy od konia. jak zakuma galop na lonży, to próbuję pod siodłem (już bez lonży), zawsze na łuku, zawsze staram się na dobrą nogę. Uważam że zagalopowanie na wprost przez wpędzenie z kłusa nie jest dobre i nie uczy niczego dobrego. Na młodziaku trzeba bardzo pilnowac prawidłowego ustawienia łydek podczas zagalopowania. Na "trudniejszą" nogę można na początku pozwolić rochę wrzucić łopatkę do środka i nie wyginać w zakręcie, tak mu jest łatwiej.

#3
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
Co filmiku załączonego przez Kaśkę L, na którym jeździ jej podopieczna to mi się to nie podoba. Wjeżdzanie konia ostrogą do zamkniętej ręki, próbowanie wymusić balans. Koń jest schowany pod wędzidło, grzbiet jest w łuk ale szyja sztywna. efekt koni tak jeżdżonych, to np. w kłusach wyciągnietych zad stawia krótkie kroki a przednie łapy machają prawie za uszy. Fakt efektownie to wygląda ale czy to o to chodzi??? w dobie Totilasa ludzie jeszcze bardziej zaczeli z tym przesadzać. Z drugiej strony są konie które byćmoże muszą być tak jeżdżone, nie wiem, to poprostu nie mój styl pracy, nie oceniam który gorszy który lepszy, poprostu inny. załączam filmik mojej pięciolatki jak poraz pierwszy próbujemy reakcji na łydkę przesuwającą w bok, takie jakby łopatki i coś na kształ ustępowania. Kalcz była zajeżdżona w kwietniu 2011, przez zimę nie pracowała, ponieważ nie mam hali :(. teraz pracuje 4-5 razy w tygodniu.


#4
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
nauka kontragalopów - zmiana kierunku przez przekątną i lekki łuczek i na drugą stronę, jak zmieni nogę to przechodzę do kłusa i póbuję znowu zagalopowac na tą co chcę (tu już nie widać)

#5
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
i nauka ustepowania, gdzieś jeszcze miałam rzucie z ręki, ale zaginęło :(



#6
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów
Ale fajny temat :) Co prawda kiedyś był już podobny, założony przez hermę, ale nie pamiętam jak się nazywał. Fajnie z tymi filmikami :)
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#7
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
mam jeszcze takie spostrzeżenie co do młodych koni, czy wy też się zauważacie w czasie treningu kiedy zachodzi superkompensacja, mam na myśli zmiany fizjologiczne pod wpływem wysiłku. U każdego młodego konia obserwowałam coś takiego i to było około 4-6 miesiąca swobodnego od momentu jak już dało się jeździć bez ogrodzenia. W tym okresie wyraźnie widać zwyżkę kondycji u konia, zaczynają się pojawiać jakieś mięśnie a konia rozpiera energia, zwykle wtedy pojawiają się problemy, bo konio zaczyna się trochę buntować, czuję się już pewnie z jeźdźcem na grzbiecie, zaczyna mieć swoje zdanie, zaczyna próbować co się stanie jeśli nie posłuacham. Oj, to ciężki okres i wymaga dużo cierpliwość, moja siwa to przechodziła przez około 2 miesiące, czasem jazda trwała 2,5 h do późnej nocy (oczwywiście większość jazdy to były np, zatrzymania ze stępa w stronę stajni), to oczywiście zalezy od egzemplarza, im bestia jest bardziej inetligentna tym bardziej próbuje kombinować, oczywiście są spolegliwe osiołki u których bunt przejawia się jednynie samowolnym przyspieszaniem w kłusie. jak sie przepracuje ten okres to potem jest naprawdę super, jak koń zrozumie że "opłaca mu się słuchać" to następuje taki zaczątek harmonii, fajne to jest. Czy ktoś również zauważył takie zjawisko u młodziaków, albo u staszych rozpoczynających trening? może jakieś doświadczenia z odrabianiem starych, zepsutych? czuję się, jakbym monolog prowadziła :neutral:

#8
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Oglądajac i podziwiajac twój trening muszę porzyznać, że przy tarantku jestem w głębokim lesie. Mogę pomarzyć o tak świetnym, dużym, równym, pewnym terenie..i tak zrównoważonym zbalansowanym koniu. Założyłam o tarantku, wpisałaś się tam więc wiesz który. U nas trochę to niestandardowo przebiega. Bo jakby szybciej i to nie chodzi już o dozowanie wysiłku dla konia.
Na wstępie to w ogóle panu koniowi zafundowano join up, 4 sesje, aż wreszcie pękł sam z siebie z klasycznym oblizywaniem warg. Kilka dni z siodłem pracowany na okręgu luzem, podstawowe elementy , zmany kierunku tempa, pociąganie za puśliska, skakanie przy nim , obejmowanie siodła, markowanie wsiadania .. itd.
Wsiadanie po 1,5 tyg. bez ekscesów, nie pierwsze bo bywało już, jak własciciel czasem wskaiwał na oklep, kończyło się to wesołym konikiem ,ale oboje byli niewzruszeni.
Poprowadzony na lince z 20 min z człowiekiem na grzbiecie i koniec. Nagrody. Nast dzień już bez asekuracji, od początku miał parcie do przodu, 4 jazdy samego stępa. Kłus: luzem na głos umiał ,pod człowiekiem nie, więc za koniem poszło szybko, a potem sam na średnim okrąglaku. Tak wyglądała 5 -jazda.Także widzisz, dość szybko spuściliśmy się ze smyczy :)
,,Ganiany" luzem przed wsiadaniem z 15 min zawsze. Potem jeszcze z 15 min pod człowiekiem: stępo-kłusy bez ogona.
2 - gi tydzień od zajeżdżenia . Ze dwie sesje kłusem sam na placu i pierwsze wyjście w mini teren za matką. Zakręcony oszołomek ;)
3 - ci tydzień plac, ale już nauka z lonżą, problemy na prawą str. luzem wcale. Na razie bawimy się tą lewą. Próby terenowe. Nagle popłoch, nawet ogon matki nie pzytrzymuje..odpuszczamy. Pracujemy ziemia- wierzch na znacznie powiększonym placu. Kontaktuje podstawowe przejścia, wsiadanie dalej wywżone, on czujny.
4 - ty tydz. Ponowna próba terenowa w 3 konie, on zamknięty w środku. Udało się, przełamał sie. Nast dzień powtórka, ok ! Znów praca ziemia- ujeżdżalnia i po kilku dniach znów teren, tylko z jednym koniem, matka rży, on już nie..poszliśmy.. Teren stępo -kłus 30 min.
Ponad półtora miesiaca od zajeżdżenia. Naprzemiennnie co 2, 3 dni: plac ziemia- wierzch, czasem spacer 15 min po lesie. Obecnie poszedł w teren na ok 40 min. nie siedzę całej jazdy na nim. Prowadzę w ręku. Wysyłany badawczo na czoło stępem i kłusem już od drugiego terenu. Był już galop za i przed koniem. Daje wyraźnym równym galopewm bez uskakiwania, potykania, bryków. Na razie ! :) Zmieniamy nogi ustawiając go łoptaką. Koń na czas obecny spaceruje pode mną samodzielnie w terenie blisko osiedla, zataczamy z każdym terenem/ były już 3 samotne w ramach ujeżdżalni z coraz większymi kręgami/ Oby taki został. Odważny ..
Obecnie chodzi na lonży na dwie strony ,lonża dopięta do kantaru. Stosowałam patent gumy do kantaru, ignorował je, więc twardy wypinacz dopięty do kantaru skrócony na 20 %. Lonżowany obecnie bez patentów. Nosi się niżej, mniej szytwny bardziej sprężyście. Nie wymagam pod sobą dużo jazdy na łuku z 10 min z przerwami, wyginania zostawiam to lonży. Krótko: Chodzi ok 3, 4 w tyg. Na przemian : plac, teren, lonża, spacery, praca 15 min pod człowiekiem na placu, teren już 40 min. Wędzidło podwójnie łamane z miedzią, smakołyk zaraz po przyjęciu wędzidła do pyska. I na razie żadnych więcej wymagań.

W którym miesiącu treningu osiągnęłaś taką postawę u konia ?
Tak to jest fakt, tak między 4- 7 m-cem od zajeżdżenia zaczynają koniki pokazywać swoje JA :)
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#9
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
<p>Zawsze się zastanawiałam jak koń np. na lonży znając galop na głos ,czy bez zarzutu zagalopuje pierwszy galop pod jeźdzcem ? Przecież układ łydek i dosiad nic mu nie mówi..chodzi o moment załapania nie tylko na głos. Wydaje mi się to utrudnieniem dla jeszcze ciągle niezbalansowanego konia: galop pod nowym ciężarem pozostając ciągle na łuku, zanim będzie zbalansowany to m-ce w kółko i kółko.. więc czy na to samo nie wyjdzie i czy nie łatwiej dla konia pierwsze galopy pod człowiekiem właśnie w terenie na wprost ? Galop po kole na linie i luzem zna, tylko po co ja mam to robić na kole skoro łatwiej nam jest prosto i wesoło ? Dołączona grafika Łuki dochodzą w miarę nabierania równowagi i to też w terenie . Teren-to takie naturalne...
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#10
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
Fuzjo, moja siwa pracuje pod siodłem od 1,5 roku (z zimową przerwą), a twój tarantek od 2 miesięcy (jesli dobrze pamiętam), więc co tu porównywać, zaawansowanie w trenigu. Taką równowagę siwa zlapała dopiero w tym roku na przełomie wiosny/lata, ale ona wogóle motoryczne była dobra od początku, mimo że jest wysoka to dosyć krótka, więc łatwiej jej ogarnąć się ze swoim ciałem. Miała dosyć słaby kłus (po mamusi), wielki kobył, który drobił jak maszyna do szycia, teraz może nie ma rewelacyjnego ale jest dużo lepiej.
Uważam, że jeśli chodzi o równowagę i tzw "niesienie się" to szybkość nauki zależy od wrodzonych predyspozycji (głównie budowy konia). Apropo zagalopowania to ja nie jestem przeciwnikiem nauki zagalopowania w terenie, jak najbardziej tak, dla konia przeznaczonego do rekreacji. Tam nie ma znaczenia czy koń przyspieszy przed zagalopowaniem, czy nie. U ujeżdżeniowca to niedopouszczalne. Fakt, że koń od razu nie kojarzy działania łydek i dosiadu do zagalopowania, ale kojarzy głos (wcześniej nauczył się na lonży), jak powtarzasz oba bodźce kilkadziesiąt razy, potem możesz jeden zabrać, a efekt bedzie taki sam. Oczwyiście jak widzę, że koń ma problemy z galopem na lonży, to oznacza że jeszcze nie jest na to gotowy. Nigdy nie musiałam jeżdżić koni "na szybko", ale rozumiem że czasem jest taka konieczność, więc wtedy trzeba innymi sposobami żeby osiągnąć efekt. Z tego co pisałaś tarancik ma być pod osobę która będzie sobie podróżowała rekreacyjnie po lesie, więc uważam, że w tej sytuacji robisz bardzo dobą robotę, że pracujesz dużo pod kątem behawioralnym i dużo w terenie.
Ja z siwą też pracuję dużo w terenie, ale dlatego, że straciłam możliwość korzystania z ujeżdżalni w sąsiedniej stajni a swojej nie posiadam, więc zostają mi łąki, ścierniska, leśne ścieżki.
Miałam z nią taki problem, że strasznie mi w terenie zasuwała, tak przebierała nogami, że aż się potykała, ona jest bardzo ambitna i to wynikało z tego, że wyrażała gotowość na to co będę od niej chciała. Najpierw jak czułam że taka napakowana to starałam się ją zmęczyć, czyli kłus przez 30 minut, galopy gdzieś na łące, kapał z niej pot a w stępie i tak zasuwała, potem znalazłam inny, skuteczniejszy sposób, zabierałam ją na stępo-spacerki na całkiem luźnej wodzy, około 20-30 minut. Po kilka razach zorientowała się że to, że na niej siedze nie oznacza tylko praca ale i relaks, teraz ten problem nie istnieje. Fajnie też robić to co ty robisz, zsiadać w terenie, chociaż sama nie stosowałam na siwej bo ja mam 160 cm a ona 174 i wiesz, z wsiadaniem problem :???: ale na innych koniach zdarzało mi się.
Mnie bardzo ciekawi temat "odrabiania" zepsutych koni, sama mam ubogie doświadczenie w tej materii, bo jak pisałam trafiały mi się głównie młodziaki. W necie jest sporo ogłoszeń "korekta zepsutych koni", ciekawi mnie czy takim koniom to już tylko patenty zostają, jak długo to trwa itp?

#11
Carbonia

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 278 postów
  • Miejsce zamieszkaniaPolska
temat bardzo mi się podoba i filmiki super

#12
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Kiedyś nauczyłam terenową kobyłkę zimnokrwistą galopu ze stój, ale miała kopyto ! Także można.
Jak wsiadam na WYSOKIEGO konia to zawsze strzemię dopasowuję do możliwości uniesienia stopy, potem reguluję już siedząc na koniu, zakładając, że nie zrobi mi w tym momencie dzikiego numeru ! :mrgreen: Ale oko mam czujne . Ja m.in. podróżuję sporo po lesie, a jesienią ładnie z konia widać grzyby :) więc jestem egoistką i robię go przede wszystkim z myślą o sobie ;)
Ci co się ogłaszają: korekta zepsutych koni, ani myślą sprzedawać swojej wiedzy na forach, w końcu to ich zarobek. Czy są tymi osobami którym powierzyłabym konia? Nie wiem, z tym jak na loterii :)
Pracuję dwutorowo, wszędzie po troszę. Naprzemiennie: teren konkretniejszy z koniem, to placyk : lonża ,potem trochę pod człowiekiem, lub bez lonży i sama jazda, na koniec mini spacer dla relaksu. Z resztą on polubił wypady, jak mnie zsadził / moja słodka tajemnica za co, bo wiem, że nie wyfrunął dla pustej uciechy, a ostrzegał, że sobie nie życzy wskoku nań / to właściciel łapał go za bramą / miałam wyjechać/ w alejce domków, zawsze z wyposzczonymi psami na widok koni.. truchtał sobie w dal w zadzie mając psy.

Właśnie odn. STANIA PRZY WSIADANIU. Czy tak jak widać na filmiku , koń stoi jak się szykuję, jak dosiadam go, ale rusza już chwilę potem. Czy to ruszenie nie jest spowodowane na tym etapie stresowaniem się ciężarem ,więc ruch instynktownie pozwala rozładować mu napięcie w stępie. Może to zostać w niewinnym ruszeniu , z czasem uspokojeniu się , może też prowadzić do cichego narzucania woli jeźdźcowi , a potem różnie ;) jak rozpoznajecie, kiedy ruszenie jest lub nie jest ,,niewinne" ? A może te ucieczki przy wsiadaniu to stres związany z obciążenie łopatki? Powiedziano mi, że to wywalenie mnie z zada to przez popuszczanie mu w zachowaniu, czasem wsiadam na konia który się kręci ..a koń ma stać: jak się wsiada i JAK SIĘ WSIĄDZIE , AŻ DO DANIA ZNAKU DO RUSZENIA , czyli jeszcze dłuższą chwilę. Zasadniczo racja, tylko czy od razu można/ trzeba od młodziaka wymagać tak wzorcowego zachowania ? Jak WY uczycie tego detalu, a jednak ważnego bo stoi tu o zupełne podporządkowanie w krytycznej sytuacji dosiadania , kiedy koń ma możliwość zakombinowania .
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#13
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
ja wychodzę z założenia że ma stać przy wsiadaniu, wiadomo że młodziak ruszy parę kroków bo traci równowagę, staram się wjak najszybciej spokojnie zatrzymać i bardzo chwalę jak już to zrobi
Kiedyś siwa też mnie tak wywaliła, przez moją głupotę, jak miałam jedną nogę w strzemieniu ona zaczeła ruszać, zamiast wyjąc nogę i ją zatrzymać, ja stwierdziłam, że zdąże. Efekt wiszenie na jednym strzemieniu na brykającym koniu, po jakiś 20 m takiego wygibasa, dupsko było już na ziemi :(
Wiesz, pisanie o odrabianiu zepsutych koni na forum chyba nie spowoduje, że ktoś sie tego nauczy i będzie zaraz to robił, raczej umiejętności nie da się przekazać słowem pisanym. Chodzi o wymianę doświadczeń.

#14
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów

Wyświetl postUżytkownik stajnia.pod.lasem dnia 03 wrzesień 2012 - 09:09 napisał

Chodzi o wymianę doświadczeń.
Witajmy w ,,klubie ", ja zdążyłam :mrgreen: , ale wierz mi ,nic nie straciłaś nie zdążając :)
Tak, chodzi o wymianę doświadczeń, szkoda tylko, że nie ma chętnych albo tylu TAK doświadczonych :mrgreen: do pisania w temacie, biorąc pod uwagę ilość osób wchodzących na forum, ale tak to już jest ;)
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#15
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
ja również żałuję, że nikt nie włączył się do dyskusji, jak to Kucuś kiedyś napisała przecież tu same instruktowy i trenery wchodzą, a jak już założyłaś konkretny wątek, gdzie trzeba coś bardziej szczegółowo opisać, zdjęcia, fimy załączyć to już chętnych nie ma. Każdy mądy i fachowiec nad fachowce jak tylko siedzi za monitorem i głupoty wypisuje :???:.
Albo rzeczywiście ci wszyscy fachowcy od koni uważają, że ich wiedza jest tajemną i nie można się nią dzielić na forum, bo to wiesz, tajemnica poliszynela jak konia zakłusowania nauczyć

#16
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Link z Hipologii
,,Mój" bardzo lubi czochranie wzdłuż linii grzywy, masaż po karku, poczochranie po czole, to zawsze zadziała.. zanim wsiądę, pooprowadzam za sobą, to zatrzymam to cofnę dla przypomnienia zasad ,poczochram i dopiero się wkradam na siodło, na moim filmiku nie złapało..
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#17
arena

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3023 postów
Obecnie reprezentuję inny poziom kontaktu koń-jeździec i na wstępie ku przestrodze:
:)
Mam teraz w stadninie dwa dwu i półletnie wałaszki... szykuję je do wiosennych zajazdek... Gniady, to dziki koń, latem zebrany z pastwiska (na którym się urodził i tam już pozostał do niedawna, a drugi -siwy -mój od urodzenia ze mną) nigdy nie miałam problemów z wychowaniem źrebaków, jakoś odruchowo chwaliłam za dobre zachowanie, a w pysk dostawały kiedy chciały ugryźć czy wierzgnąć...
Zastanawia mnie jednak coś innego dlatego wstawiłam zdjęcia zupełnie przypadkowe, nie przeze mnie robione i nie pozowane -tak z głupia frant, ale dowody jakieś są :)
Otóż siwy wcześniej miał zakładaną derkę potem siodło, pracował na lonży, a teraz sadzam 35kg dziecko i nie ma żadnej groźnej reakcji z jego str. (próby pozbycia się bagażu- oczywiście asekuracja przy tym jest 100%owa). za źrebaka chodził często w tereny więc nic nowego mu nie pokazałam... natomiast gniady jedynie ze swoich trzy miesięcznych obserwacji i chęci poznania co robię z innymi końmi i dlaczego potem są takie dumne z siebie, (a ja z nich) pchał się pod pachę mężowi i co dziwne jakby prosił się aby i z nim tak się pobawić... oczywiście przerzuciliśmy mu młodą przez jego grzbiet, a ten nawet nie drgnął! Wychwalony przez nas odszedł równie dumny...
Etap źrebięcy jest bardzo ważny i procentuje w późniejszym okresie, baaa! nie powinno się wychowywać źrebaków przy nerwowych koniach/nie pokazywać im złych zachowań innych koni pod jeźdźcem, ponieważ same później uczą się tego samego, a obserwatorami są bardzo bystrymi...
z dalszej pracy z nimi będę dzielić się relacją w tym temacie...
Załączony plik  ba.JPG   79,39 KB   36 Ilość pobrańZałączony plik  da.JPG   93,58 KB   37 Ilość pobrań
...kiedy Go dosiadam... Jego nogi stają się moimi i możemy być wszędzie...
"Nie ten jest wielkim trenerem, kto sprawia, że jego koń posłusznie wykonuje polecenia. Wielkim trenerem jest ten, kto sprawia, że koń chce wykonywać polecenia"

#18
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
arena, ale fajnie, że takie rzeczy robisz, a stosowałaś imprinting u tego, którego masz od urodzenia? Ja kupiłam w tym roku płytę instruktarzową z imprintingu źrebiąt, niestety moje źrebię umarło na sepsę w drugiej dobie życia, miało cechy wcześniaka, a noszone 394 dni!!! ale jak wszystko pójdzie dobrze to w lipcu 2013 będzie następny (by aniakoniara :) więc zamierzam książkowo imprintingować. Uważam, że stadniny powinny w okresie wyźrebień zatrudniać imprintingowca, chociaż na pół roku, to by dało o wiele mniej późniejszych strat (ludzkich i końskich kontuzji). Z takim koniem zajażdżka i wszelkie późniejsze nauki to już bajka, dzięki temu stadninowe konie osiągałyby dużo wyższe ceny.

#19
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Ani tarancik ani jego matka/ gniada wlkp/ nie przechodziły imprintingu. Matka wzięta jako pół dzika 2,5 latka z pastwisk, udomawiała się dopiero u gospodarzy. Obecnie ma 9 lat i przekochana kobyłka, oczywiście też przeszła z nami jojin up bo i owszem nie dzika ale też nie ufna..obojętna, ignorująca. Człowiek da jeść, poczyści, czasem wsiadał, a ,,ujeżdżał w stanówce :) .. jak złapał po trudach lub ubrał jeszcze w stajni, wypuści i tyle..tyle, że wszystko spokojnie, nie licząc chyba stanówki :) My bywając często przy nich oswoiłyśmy je tak trochę mimochodem, zaczęły lubić kontakt z człowiekiem. Tarancik urodził się już w gospodarstwie, po prostu zawsze widział człowieka . Ot, podstawowa pielęgnacja, jako młodzik za próby dominacji dostał w paszczę raz drugi i finał. Faceci się nie szczypią, z resztą nie wiem czy ja bym się pieściła gdyby startowały na mnie wielkie zęby ? Ale był jednak ,,półdziki" owszem ,przy matce wziął jabłko od nas, ale za kantar już nie dał się nawet dotknąć/ ucieczka albo atak, bardziej to pierwsze / więc kółeczko z voltów i jojin up.. trzy dni.. na czwarty się przekonał, że tak być nie może :) A teraz jest jak widać.
Wspminając stadninowe konie, to fabryka, masówka, mało że dzikawe to często już zepsute, bo przy dużej ilości koni do obrobienia, zajeżdżenia i małej ilości ludzi, braku czasu bo to pieniądz... są robione na szybko, we wszystkim, często nerwowo. Taka była matka taranta, nie dała się dotknąć za łeb, a założyć kantar ? Zapomnieć
Także ,,dziki" koń w spokojnym kameralnym środowisku to nie ten dziki w wielo-przerobowym kombinacie. W przyp.tych ostatnich adrenalina przy ich nastawianiu i obłaskaniu zdecydowanie wzrasta :)
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#20
arena

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3023 postów
no cóż siwy już w łonie matki wiedział, że jest na mnie skazany...

Wdrukowanie było w moim przypadku b. łatwe i konieczne ponieważ klacz agresywnie się zachowywała podczas kiedy źrebol dochodził do wymion, (kopała i kwiczała) wtedy właśnie postanowiłam, że ze stajni nie wyjdę kiedy wariatki nie przekonam, że ma ją synek zdoić! Podniosłam jej przednią nogę i trzymałam aż źrebak się napił. Wyszłam z boksu i znów to samo... to ja znów za nogę i czekam... Młody tak się nauczył, że chcąc napić się mleka, leciał najpierw po mnie, a potem do cycka... zaufał jednak, że wilkiem nie jestem, w pierwszej dobie podnosiłam mu nogi, zakładałam kantar, w 12tej godzinie życia wyglądało to tak:
Załączony plik  64697484ca1.jpg   25,86 KB   35 Ilość pobrań
później tak:
Załączony plik  201010303293.jpg   101,48 KB   41 Ilość pobrań

Załączone pliki

  • Załączony plik  d.JPG   47,68 KB   34 Ilość pobrań

...kiedy Go dosiadam... Jego nogi stają się moimi i możemy być wszędzie...
"Nie ten jest wielkim trenerem, kto sprawia, że jego koń posłusznie wykonuje polecenia. Wielkim trenerem jest ten, kto sprawia, że koń chce wykonywać polecenia"





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych