Skocz do zawartości

Welcome to Świat Koni
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

Metody i czas treningu koni w różnym wieku.

trening czas metody

3090 odpowiedzi w tym temacie

#41
arena

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3023 postów

Wyświetl postUżytkownik Kucuś dnia 14 październik 2012 - 18:02 napisał

A czy ja napisałam że nie jest ważne ??? Napisałam tylko że całkiem inne ;)
Arena - Po raz kolejny masz problem z interpretacją słowa pisanego.
Kucuś to ty masz problem...ja też napisałam, że jeżeli chodzą w sporcie, to podaję musli....
...kiedy Go dosiadam... Jego nogi stają się moimi i możemy być wszędzie...
"Nie ten jest wielkim trenerem, kto sprawia, że jego koń posłusznie wykonuje polecenia. Wielkim trenerem jest ten, kto sprawia, że koń chce wykonywać polecenia"

#42
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Chcę zapodać taki przykładowy dzień ,,treningu" konia do jazd gł terenowych rekreacyjnych. Koń 4,5 letni, na etapie ok. 3 m-ca od zajeżdżenia.
Fajnie byłoby gdyby też inni też taki przykładowy dzień pracy z koniem, z określeniem wieku, czasu od zajeżdżenia lub przed , celu przeznaczenia. Tak dla rozeznania, jaka jest różnorodność, co jest wspólnego w tej pracy, metodach, a co je różni i dlaczego. Co nam się udało, a co nie. Jak planujemy pracę z koniem ze wzgl na warunki zewn. i czas jakim dysponujemy. Może pouczymy się na cudzych błędach.? :)
Przykład z takiego dnia:
Wałach wiek 4, 5 lat. 3 m-ce od zajazdki. Pracuje średnio 3 x w tyg. Warunki: obecnie brak ujeżdżalni, duży zielony plac do lonżowania ,rozprężenia ,właściwe jazdy i ,,treningi" w terenie.
Koń po m-cu jazd z koniem towarzyszem w miedzy czasie ruszany na mini spacerki solo do lasu, obecnie jest samodzielnym koniem w terenie :)
- przed dosiadaniem / bywa elektryczny przy wsiadaniu / lonżowany na kantarze, osiodłany, ok 15 min, rozprężenie, uspokojenie, ćwiczenia stój z ziemi, pochwalenie, nagroda
- po lonżowaniu , spokojnie dosiadany, ruszamy w teren, długi stęp, długi kłus ze zmianą nóg, rozgrzanie, galop -stęp-galop-kłus-stój-kłus galop -stęp- stój-stęp. Dziś np krótkie galopy z półpardami i paradami.
- Długi stęp na stajnię ok 1 km, długi kłus na stajnię ok 1 km. Nakręca się tylko w kier stajni na tej jednej prostej. Ćwiczenia przeciw nakręcające: do stępa do stój, ciasna wolta w prawo ,lewo, stęp - kłus i znów stój. Dobrze jest znać i działać na tzw słabe punkty konia, np giętkość w szyi - łatwość wyjścia z prostej. Z reguły pomaga. Aby odwrócić uwagę, że w kier. domu to nie koniec pracy i aby szybciej: odwrót na zadzie i markowanie powtórnej jazdy w teren, zjechanie z drogi na..łąkę i wolty duże, mniejsze w stępie i kłusie bez galopu. Konik oczywiście może się buntować mniej lub bardziej ;) ale na woltach właśnie odpuszcza, schodzi szyją w dół i odpuszcza w potylicy na coraz oddającej wodzy,potem stępem do stajni
- na placu po zdjęciu siodła póki rozruszany, przelonżowanie na prawą str galopem kilka okrążeń /problem: na prostej w terenie nie załapuje galopu na prawą nogę / toteż wymagam chwilę galopu bez obciążenia na linie. Tak sobie daje/my radę w sytuacji kiedy nie dysponujemy ujeżdżalnią.
Fragment postu Marii o podobnych metodach:

Wyświetl postUżytkownik Maria89 dnia 13 październik 2012 - 21:00 napisał

Dużo czasu spędziłyśmy w terenie ale na pracy a nie na przejażdżkach służących tylko wyładowaniu emocji. ... w lesie, przy czym każda taka jazda to była robota, robota i jeszcze raz robota (nawet w stępie)

Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#43
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów
Fuzja, wszelkie komendy wydawane koniowi i wykonywane z głową są pracą, więc dużo przejść, zmian tempa i rzeczy typu wolta czy zmiany kierunku są jak najbardziej ok. Z woltami uważałabym tylko, żeby nie były zbyt ciasne i pilnowałabym, żeby nie były wykonywane przede wszystkim z użyciem wewnętrznej wodzy (częsty błąd na młodych koniach, na których wykonuje się ciasne wolty). Ja oprócz przejść robiłam jeszcze ustępowania, łopatki, trawersy. W nagrodę za posłuszeństwo i dobre wykonania mocny klep w szyję i długa wodza przez jakąś chwilę.
Praca na placu oczywiście na tyle na ile się da. Ja bym ją traktowała jako urozmaicenie a główną robote starałabym się robić właśnie w lesie.
Ciesz się babo, że masz las pod nosem i możesz sobie ot tak pojechać. Ja się zastanawiam jak to zrobić, bo po 1 będę miałą na początku problem z doświadczonym koniem towarzyszącym a po 2 żeby dojechać do lasu niestety musze baaardzo zbliżyć się i przez odcinek ok 100m jechać koło ruchliwej obwodnicy, która dla młodego konia jest niestety wielkim wrogiem :mad:
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#44
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
to ja napiszę o mojej siwej 5-latce. Mój głowny problem w trenowaniu jej to brak czasu i ujeżdżalni przy domu. Wracam z roboty o 5, zanim zjem coś i się ogarnę jest 6, więc została mi tylko tydzień jazdy w tygodniu (za tydz. czas przestawiamy). Jak było jeszcze jasno tak do 20 to pracowałam z nią 5 razy w tygodniu, jeden dzień to lonża na kantarze, tylko stęo i kłus do czasu zejścia z głową w dół (20-25 minut), jeden dzień to typowa jazda terenowa, czyli stęp i kłus po leśnych ścieżkach i robota w zależności od "dnia konia", jak zasuwała do przodu to przejścia, jak sztywna to zmiany ustawienia na prostej itp, itd. Trzy treningi w tygodniu na łące, która robi za ujeżdżalnię. Oddalona jest od stajni około 4 km więc w tym czasie stęp i kłus na rozprężenie. Na łące zaczynam od zmian kierunków, często jeżdżę po ósemce, potem rzucie z ręki najpierw na kołach potem na ósemce, to taki standard na rozgrzewkę, a potem to zależy od mojej weny i od tego co "koń podpowiada", albo męczę chody boczne, np, ustępowanie, trawers, wolta, trawers, albo przejścia z dodaniami i skróceniami w kłusie i galopie. Teraz zaczynamy cwierć piruety w stępie, na kwadracie, to zwykle na koniec. Jak koń jest grzeczny i "się stara" kończę jazdę wcześniej nawet jak nie zrealizuję planu. Wklęję moje hubertusowe wyczyny na zawodach towarzyskich do działu o Hubertusie, tylko jakis przyspiezony ten filmik, bo mężowi coś się wcisło na kamerce :)
a co do zywienia to ja nie mam zasady, siwa akurat oprócz siana, owsa i wysłodków wpiernicza otręby ryżowe, tlenek magnezu z tryptofanem, a po większym wysiłku wit. E plus selen, miałam też młode konie, które jadły 7-8kg siana, 4 kg owsa i wyglądały jak pączki w maśle, a miałam też konie które były faszerowane musli, suplementami, bo jak się coś odstawiło to wyglądały jak łachy, więc co do żywienia to zalezy to od tak wielu czynników że moim zdaniem nie da się stosować jakiś reguł

#45
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Ciasne wolty na drodze leśnej, epizodycznie i za karę, kiedy nie docierają półparady, kto mu każe się nakręcać ? :) on dobrze już rozumie lekki kontakt, ustawione tempo i trzymanie się go na lekkim kontakcie, to nie, kombinuje na pewnym odcinku mimo, że kuma.. jest na etapie próbowania, testowania ,bo poczuł się pewniej, bo ma jakąś już równowagę, bo zna drogi :) a ja na wybicie z łba prób wożenia. Jakiekolwiek wolty robię te,, za karę" i te w ramach ćwiczeń , wewn. wodzę lekko odwodzę do wewnątrz, a zewn. zamykam na szyi. W ten sposób skłaniam całego konia aby poszedł ,,za szyją" a nie coś na kształt scyzoryka, kiedy robi się ruch wodzą jak rączką od roweru czyli do siebie ,a łeb na kolano, owszem taki manewr się stosuje kiedy ,,gnida" próbuje cię: wywalić, ponieść. Robimy mu totalny dyskomfort, ale to nie ta bajka i nie ten temat ;)
Z tym zejściem w dół to daję mu czas, żadnych patentów na lonży/ usztywniał się, walczył / lonża na kantarze, jest karny :) W jazdach terenowych też go nie krępuję, niech szuka sobie miejsca, jedyny patent to wytok/ ma tendencję do uciekania ponad wędzidło lub skórkę od haka/ cwany jak podniesie tak łeb to nie czuje nań nacisku, to podobne jak łapiemy konia za nos bo coś tam od niego chcemy.. i utrzymujemy łeb w pionie , a on próbuje uciec w górę..
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#46
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
a dlaczgo wolty za karę? tzn rozumiem że np łatwiej zwolnić czy przejście zrobić, ale chyba wolta nie jest dla konia czymś nieprzyjemnym?

#47
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Tak, wolta i im mniejsza, ciaśniejsza, jest dla konia nieprzyjemna, a raczej Niewygodna. Takie "kary" stosowane są również w pracy naturalnej z ziemi.

#48
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Co robisz kiedy koniś zaczyna traktować z góry twe komendy, wzmacnianie parad traci sens i leci naprzód, lub usztywnia się i nie chce reagować na próbę normalnego skrętu, bo zakodował sobie,że mu nie po drodze ? Na co dobrze reaguje np na przydomowym placu ? Teren zaś podnieca :) Wyhamowujesz nie łapiąc się w pułapkę zaciągania na pysku, bo konik może może być sprytniejszy ;) pójdzie nad lub pod wodzą..włoży wędzidełko na kieł i tyle go widziałaś.. Robisz ostrą woltę, zgięcie boczne, odangażowujesz zad i konik rozumie za co i dlaczego..jak nie pomaga -parokrotnie ze stój, a nawet stój aż zacznie się sam cofać, niech grzebie zniecierpliwiony nóżką, a niech tam..po czym jakoś dziwnie już idzie w palcach i trzyma tempo .
To są takie zabawy z zajeżdżanymi końmi, kiedy tylko oblecą w piórka zaczynają próbować człowieka , szukać słabych punktów w pomocach. Ktoś powie: ćwiczenie rzucie z ręki, fajnie, ale zanim przyjmie to rzucie to najpierw poprzekamaża się w ,,ile można" .
Czy nigdy nie miałyście kłopotów z koniem ciagnącym na stajnię, w różnej fazie ujeżdżania / zepsuty, nauczony rury na stajnię, podjeżdżany, usprawiedliwiony wyjątek: mocne spłoszenie / bo czuje, że stajnia = czas wolny ? ;) Takie są uroki pracowania z podjezdkiem w terenie, kiedy ogarnia go przestrzeń, szumi las, a do domu ostatnia długa prosta :mrgreen:
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#49
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Pod warunkiem, że koń wie o co chodzi, czyli grunt to wytłumaczenie problemu w pracy naziemnej ze skrzyżowaniem nóg tylnych a nie dostawianiem, bo to niczemu nie służy. A i tak koń musi się kilka razy przekonać, że to polecenie z naszej strony ma sens. Przestawienie sekwencji : 1-reakcja, 2- "analiza".

#50
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Pod tym warunkiem, reakcja-odpowiedź szybka, jasna i czytelna. Praca z siodła wygląda tak: Najlepiej jak postoi i się uspokoi, to może trwać, nie robimy pozornie nic. Odkręcamy go, niech myśli, jak sobie przegryzie wędzidło jak nie na haku, lub zamamli i westchnie..po tym poznać, że zrozumiał. Po uspokojeniu i rozluźnionym kontynuowaniu zadania . Np kłus spięty, szybki, wysoki przodem, uciekający..po przeprowadzonej ,,rozmowie":
kłus po tym samym szlaku dostaje równego tempa, koń się obniża przodem, prosi o oddanie ręki, opiera się na kiełźnie- bez napierania, spokojnie zagarnia przestrzeń, nie ucieka zadem pod ciebie . To mnie interesuje z młodym, bezwzględne posłuszeństwo w m-scach szczególnie trudnych, nęcących do biegu naprzód.
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#51
Aileris

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 1184 postów
zastanawia mnie wykorzystywanie na siłę koni pod dyscypliny, do których jako rasa ani rodowodowo nie maja predyspozycji...

tak mnie natchnęło, po co ludzie kupują rasy, które np ze względu na budowę czy charakter nie są idealnymi końmi pod ujeżdzenie i uzytkują w tej dyscyplinie. jasne, dużo koni to perełki, które akurat mają talent. ale dlaczego kupować folbluta pod np wkkw czy ujeżdzenie, skoro to jest koń hodowany pod kątem torów? po co to robić, skoro praca z koniem rasy od wielu lat selekcjonowanej pod kątem tych dyscyplin jest dużo bardziej efektywna i przyjemna? dlaczego na siłę wsadzać folbluta czy araba na parkur, skoro można nabyć konia, który ma w "genach" skoki? dla mnie to było jasne zawsze, że wybieram konia pod względem rasy najpierw, czy odpowiada moim oczekiwaniom, skoro chcę się bawić w sport. jeśli nie chcę sportu to szukam koni "tworzonych" pod rekreacyjne użytkowanie.

nie znam się na skokach, ale może ktoś mi wyjaśni fenomen zachwytu nad koniem fruwającym metr nad przeszkodą? dlaczego ludzie się tak tym zachwycają, co w tym jest pożądanego? dla mnie na logikę, koń musi w skok wsadzić dużo więcej siły, więc może spalić się szybciej, może doznać kontuzji, bo jako 4 latek zamiast przeszkód np metrowych będzie latał 1,50 bo ma taki talent, poza tym, co ten koń zrobi jak będzie miał 140 postawione? na 2m będzie kicał? nie znam się na skokach, ciekawi mnie to, może ktoś to objaśnić, bo najpewniej nie widzę geniuszu w zachwytach "ooochh jaki zapas!" :)

#52
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
.. jest już taki temat o skokach..ja nie ogarniam ,może nie chcę? tych dziwnych metod doboru i zachwytów nad fruwającym 4-latkiem przeszkody-wagony, zaprzęganym 1,5 latkiem itd..bawię się dosłownie za stodołą z konikiem w bechawior i cieszę z małych kroczków progresu jaki postępuje.. robię to dla siebie, w wielkim świcie tych ,,sław" nie istnieję i wiem, że konia łeb ani grzbiet z tego powodu nie bolą :mrgreen: Ten fenomen to przerost formy nad treścią u pewnych osobników, wybujałe ego nieświadome swej ignorancji do tego parcie na możliwą kasę / szybko robione konie na sprzedaż bo klient czeka..proste /
http://www.swiatkoni...lbo-szczesliwy/
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#53
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Fuzja, niemal z mych ust wyjęte ;) .

#54
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów

Wyświetl postUżytkownik fuzja1 dnia 17 październik 2012 - 18:46 napisał

Pod tym warunkiem, reakcja-odpowiedź szybka, jasna i czytelna. Praca z siodła wygląda tak: Najlepiej jak postoi i się uspokoi, to może trwać, nie robimy pozornie nic. Odkręcamy go, niech myśli, jak sobie przegryzie wędzidło jak nie na haku, lub zamamli i westchnie..po tym poznać, że zrozumiał. Po uspokojeniu i rozluźnionym kontynuowaniu zadania . Np kłus spięty, szybki, wysoki przodem, uciekający..po przeprowadzonej ,,rozmowie":
kłus po tym samym szlaku dostaje równego tempa, koń się obniża przodem, prosi o oddanie ręki, opiera się na kiełźnie- bez napierania, spokojnie zagarnia przestrzeń, nie ucieka zadem pod ciebie . To mnie interesuje z młodym, bezwzględne posłuszeństwo w m-scach szczególnie trudnych, nęcących do biegu naprzód.

z tym upartym staniem uważałabym. Nie dla każdego konia jest to dobra metoda. Są konie, które uznając stanie jako karę w pewnym momencie przestaną chcieć stać. Będą się denerwowały, wierciły, będą próbowały na siłę zmusić jeźdźca, żeby tylko pozwolił im iść.
Ja uważam, że nie powinno się konia karać jakimiś elementami, które są używane podczas treningu (tak jak np wolta za karę, stanie w miejscu za karę lub cofanie za karę). Moim zdaniem lepszą karą jest ukaranie głosem (krótkie, stanowcze NIE przy użyciu mocniejszej łydki czy półparady). Wydaje mi się, że kary typu ciasna wolta lub stanie do upadłego mogą się w pewnym momencie zacząć źle kojarzyć. Potem, w późniejszym treningu może się okazać, że podczas wykonywania tych elementów koń nie wykonuje ich jak należy, bo wydaje mu się, że to znów kara ale nie wie za co

Aileris, skoki z zapasem budza zachwyt, bo są widowiskowe. Oczywistym jest, że dużo bardziej ekonomiczny jest koń, który skacze tyle ile powinien. Z tego co zauważyłam to konie, które podczas pokonywania przeszkód skaczą z zapasem są końmi, które mają większe problemy w parkurze.
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#55
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów
Przeniosłam Was do ringu, bo czuję, że znów szykuje się jadka :roll:
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#56
Aileris

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 1184 postów
Marysiu, no właśnie również mi się tak wydawało, odnośnie skoków, ale skoro każdy wie, że lepszy koń skaczący ekonomicznie, to skąd zachwyty "jaki zapas"!? dla mnie nie ma nic w tym spekularnego, jak widzę zwierzę, które nie uzywa pleców, baskil kiepski, łapy wiszą, ale zaaapaaas jeeeest...

co do karania "staniem". to chyba metoda na konie pobudliwe, bo jaką karą dla rekreacyjnego leniucha jest postój;)? pnh uznaje postój jako "nagrodę", ja również po dobrym wykonaniu czegoś pozwalam poczłapać w nagrodę. a z wymuszonym skrętem, to nie chodzi czasem o zgiecie boczne? metodę przez pnh stosowaną jako "zawór bezpieczeństwa" żeby konia zatrzymać, i obracać wokół własnej osi? bo ciasna wolta najpierw ma byc karą, a jeśli dojdziemy do etapu wykonywania 8metrowych wolt to jest kicha, bo koń to uważa za karę ;)

#57
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
8m wykona też zimnokrwisty ciężki koń a wspomniałam o bardzo ciasnej, aż niewygodnej bo o niewygodę chodzi, ale też nie o zwroty. Jak uczę konia ustępowania z ciasnej wolty, przecież też nie jest to karą... Jedną klacz nagradzam spokojnym stępem na długiej wodzy, inną staniem, wszystko dostosowując do temperamentu konia. Kara i nagroda dla każdego jest czym innym.

#58
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas

Wyświetl postUżytkownik Maria89 dnia 17 październik 2012 - 21:04 napisał

z tym upartym staniem uważałabym. Nie dla każdego konia jest to dobra metoda. Są konie, które uznając stanie jako karę w pewnym momencie przestaną chcieć stać. Będą się denerwowały, wierciły, będą próbowały na siłę zmusić jeźdźca, żeby tylko pozwolił im iść.
Ja uważam, że nie powinno się konia karać jakimiś elementami, które są używane podczas treningu (tak jak np wolta za karę, stanie w miejscu za karę lub cofanie za karę). Moim zdaniem lepszą karą jest ukaranie głosem (krótkie, stanowcze NIE przy użyciu mocniejszej łydki czy półparady). Wydaje mi się, że kary typu ciasna wolta lub stanie do upadłego mogą się w pewnym momencie zacząć źle kojarzyć. Potem, w późniejszym treningu może się okazać, że podczas wykonywania tych elementów koń nie wykonuje ich jak należy, bo wydaje mu się, że to znów kara ale nie wie za co

Ja się zgodzę z Marią, skąd koń ma wiedzieć, że w danym momencie ciasna wolta jest karą czy elementem np. czworoboku.
Na ciągnące konie w terenie stosuję metodę, albo dużo przejść tylko nie w rozumieniu kary tylko zwiekszenia uwagi na pomoce wstrzymujące, a jak już się mocno zakorbi to zmieniam kierunek o 180 stopni, czasem jedną ścieżke jeżdżę tam i z powrotem kilka razy. Konie ciągną w stronę stajni tylko i wyłącznie przez swych jeźdźców. Po powrocie z terenu jeździec odpina popręg (przyjemność), ściąga siodło i tranzelkę (ale ulga), smakołyk w nagrodę że go koń nie zrzucił (mniam, mniam), puscza na padok (hurra wracam do kumpli), jak po terenie robi się pracę na ujeżdżalni lub lonżę to każdy koń przestaje ciągnąć w strone domu :)

Wyświetl postUżytkownik Aileris dnia 18 październik 2012 - 07:12 napisał

co do karania "staniem". to chyba metoda na konie pobudliwe, bo jaką karą dla rekreacyjnego leniucha jest postój;)?
"karanie" staniem koni nadpobudliwych kończy się najczęściej stawaniem dęba

#59
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Konie nie są głupie, dobrze odróżniają ,,woltę" jako wygaszenie nakręconego, a woltę jako element pracy. Podczas jednej jazdy wykorzystałam asortyment takich zestawów. W jednym przyp. stój było dla niego: nie tędy droga...pomyśl, w drugim przyp. stój traktował jako zwykły element pracy. Podobnie z ,,woltą" jedna drugiej niepodobna, trudno tu mówić o typowej wolcie, raczej jak pisze Aileris:
z wymuszonym skrętem, to nie chodzi czasem o zgiecie boczne? metodę przez pnh stosowaną jako "zawór bezpieczeństwa" żeby konia zatrzymać, i obracać wokół własnej osi?
tak właśnie, szczeg. kiedy zza krzaka wyjeżdża ryczący motor..żeby nie było , te metody skutkują ale oby były stosowane jak najrzadziej, u nas skutkuje zwykłe stój, oczywiście kiedy nie jestem zmuszona uciekać w las. Co koń to inna psychika do każdego trzeba znaleźć klucz który działa na niego. Stajniapodlasem, jak zawł to zwał ,kara czy praca z przejściami , cel jest jeden, koń łapie, kiedy co, tak samo jak to co niżej piszesz: powrót z terenu= luzik, a na to patent jak piszesz dalej: jeszcze trochę pracy na ujeżdżalni ;) dobre to , dać ci wódki :) ale zanim patent zacznie działać, koń jeszcze nie wiedząc co go czeka/ zamiast ulgi to praca/ próbuje pospieszać. Tak na marginesie. Mogę całą drogę wracać stępem, nie wykazuje oznak przyspieszania, tylko w kłusie się nakręca i to w określonych m-scach .
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#60
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów

Wyświetl postUżytkownik stajnia.pod.lasem dnia 18 październik 2012 - 10:14 napisał

"karanie" staniem koni nadpobudliwych kończy się najczęściej stawaniem dęba

zgadzam się z tym w 100%
Tak samo jak z tym, że chyba lepszym sposobem na nieposłuszeństwo jest wzmocnienie działania pomocy i próba zwiększenia koncentracji konia na jeźdźcu.
Taki świeży przykład z dzisiejszego dopołudnia:
pojechałam kobyłą w teren (kobyła już w lesie bywała nie raz, ale ja jechała na niej w terenie po raz pierwszy i kompletnie nie wiedziałam jak na co będzie reagowała). Planowo jechałyśmy na spacer, żebym mogła się zorientować jak na co reaguje. Jechałyśmy dróżką, kłusem anglazowanym, w niskim ustawieniu. W lesie kilku grzybiarzy, którzy nie zrobili na niej większego wrażenia, więc jedyne co kobyła zrobiła to podniosła nieco głowę, żeby zobczyć "aa, ludzie, ok, mogę iść dalej". W pewnym momencie doleciał do nas duży pies i zaczął oszczekiwać z każdej strony. Wystraszyła się, bardzo spięła i w pierwszej chwili pomyślała "trzeba spieprzać". Przytrzymałam ją na tyle, żeby zwolniła, ale nie przeszła do stępa. Ja siadłam tyłkiem w siodło i zaczęłam jechać ćwiczebnym, podniosłam konia nieco w górę i w takim lekkim kłusie zaczęłyśmy robić ustępowania kilka kroków w prawo, chwila jazdy po prostej, kilka kroków w lewo, znów wyprostowanie, za chwilę trawers. Jak kobyła się skupiła na mnie to przestała słyszeć ujadającego psa.
Gdybym w momencie jak pies doleciał a ona chciała wiać na siłę ją zatrzymała to pewnie skończyłoby się to większą schizą.
Wiadomo, że koń, który ucieka przed psami/motorami/grzybiarzami/spacerowiczami itd robi to ze strachu o swoje życie. Jeśli jeździec w sytuacji gdy koń chce uciekać będzie mu kazał stać to doprowadzi tylko do tego, że przy każdym następnym takim zdarzeniu koń będzie się bał dużo bardziej (i jeszcze bardziej będzie chciał uciekać), bo będzie rozumował, że "ja się boję, żeby mnie to straszydło nie zjadło a mój pan każe mi stać narażając mnie na pewną śmierć"
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych