Skocz do zawartości

Welcome to Świat Koni
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

Rekreacyjnie...


1713 odpowiedzi w tym temacie

#41
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
A ja młodego / który zamiast 3, 5 roku okazał się 4, 5 latkiem / którego po zajeżdżeniu brałam w tereny zawsze z drugim koniem przez ok 2 m-ce robiłam w między czasie mini solówki, 100 m od stajni, 300 m..itd co terenik to trochę dalej i tak ok 2, 5 m-ca od startu pod siodłem wyrywamy już w bardzo konkretny wielokilometrowy teren. Nie powiem, adrenalina jest, szczeg. kiedy na drodze pojawi się dziwny twór typu: rowerzysta, motor.. :) Odn jazd solo. Zauważyłam ich duży sens. Szczególnie w/w sytuacjach. Kiedy tylko koń się ogarnie pod siodłem i w terenie dobrze jest robić jak najczęstsze wypady właśnie solo. W początkowej fazie teren z drugim koniem daje mu oparcie stadne, zaś a następnej, kiedy już zna teren, co da się odczuć :) dobrze jest go odpępnić od towarzysza i nastawić tylko na siebie, zachodzą ciekawe interakcje, lepiej się poznajemy, koń mimo woli zwraca się na nas, dobry czas aby mieć konia towarzysza. wiadomo,że świerzak będzie zawsze bardziej zwracał uwagę na konia niż ciebie, należy mu to ,,zabrać" w miarę szybko. I tak będziemy pracować teraz w 3/4 jazd solo. Owszem tereny to głównie długie proste, ale można sobie znaleźć pretekst do skręcania, wyginania konia między drzewami, kręte ścieżki , zakręty na drogach, ja wchodząc w zakręt już nie schodzę z kłusa do stępa, jeden zakręt ,drugi ,trzeci, zatrzymanie, ruszenie...zawsze coś :)
A plac ,,ujeżdżalnia"? Masakra, jedna wielka kałuża, chcąc nie chcąc muszę nastawić się na ,,trening" w kier behawioralno - terenowym. Czyż dla rekreanta koń pewniak w terenie nie jest najważniejszy ? :)
Dołączona grafika
Ostatnio dostał atomu w dupie i tylko kubeczkiem jęczmienia karmiony :)
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#42
arena

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3023 postów
o fajnie Fuzja, ale opowiedz jak reaguje na nowinki, bo mój chce wskoczyć mi na ręce (ja oczywiście na uwiązku jeszcze pomykam) :)
...kiedy Go dosiadam... Jego nogi stają się moimi i możemy być wszędzie...
"Nie ten jest wielkim trenerem, kto sprawia, że jego koń posłusznie wykonuje polecenia. Wielkim trenerem jest ten, kto sprawia, że koń chce wykonywać polecenia"

#43
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Masz na myśli ,benkarcika" ? Hehe, wszystko sobie zapisuję, prowadzę taki ,,pamiętnik" od pierwszego dnia czyli join-up 09.07.12. Było dużo luzem ,potem pod człowiekiem stępem i kłusem. Potem w międzyczasie dwa wyjścia za koniem i 18.08. teren 20 min z obasadą z tyłu i przodu :) Dzień potem też , a już 22.08. pierwsza solówka, no 100 m od domu / fotka wyżej /
i tak po trosze, przeplatanka plac-teren z koniem ,teren solo co jazda to ciut dalej. 29.09.12 odjechaliśmy jakieś 1, 5 km od domu w lasy, a 2.10.12 już poszliśmy w długą konkretnie.
Niektórzy wiele m-cy jeżdżą konie z obsadą i dopiero potem próbują sami, z reguły te konie walczą bo zbytnio przyzwyczaiły się właśnie do ciągłej obsady, a ja mam metodę po-troszkę i jak najczęściej i różnie. Jak np wypadałam w teren to nie od razu przed siebie tylko kręcę się parokrotnie po tych samych ścieżkach które już zna po czym wymykam się w nową, pokręcę się obserwuję czy jest gotowy na więcej ,jeśli nie zdradza symptomów stresowych większych, wybieram następną dalej i dalej, cały czas obserwuję czy: nie che bo nie, czy naprawdę się boi, a potem na 3 km to już nie ma różnicy czy ta czy tamta :) Każdy konik jest inny, mniej bardzej ufny, odważny, z tą karą co ci pisałam też tak postępowałam, w sumie dało się z niej zrobić konia w tereny, ale wiele dłużej to trwało , miała w sobie połączenie temperamentu araba humorów konika , płochliwość nie wiem kogo :) Młody już od pocz. idzie jak po sznurku, a ona po roku pracy i tak ciągle uskakiwała, brykała, więc jaki z tego wniosek?
Nowości? Coś co nią nie jest w zagrodzie, pędzą galopem do łyżki nawalonej zielonką w spychaczu będącego jeszcze w ruchu, za to obcy samochód zbliżający się , rower z naprzeciwka, psy obok właścicieli to go kręci..stanie jak wryty i patrzy, a ja gadam do niego i gadam, odwracam uwagę, zagaduję, pomaga.Gorzej jak coś wyskoczy zza dupska, to mam mały spid, na szczęście jest sterowny i szybki odlot kończymy /tj ja go tam kieruję/ w luce między drzewami , tam ,,trzeźwieje" najpierw w długą potem myśli..ale myśli. I strujemy dalej jak nigdy nic.
Uwiąz czy nie i tak to przejdziesz, co innego gdy koń cię widzi przed sobą a co innego kiedy to ON jest wystawiony pierwszy a Ty jesteś za, czyli na nim.
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#44
klaudiandm6

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3005 postów
Maria oczywiście, że nie wszędzie tak jest ale za dużo moim zdaniem się tego widzi. Haha no powiedziała ale czy nie lepiej uczyć się od razu dobrze? Chyba już lepiej jak się nie odzywa niż wprowadza w błąd :mrgreen:
Fuzja też swoje szybko i małymi kroczkami uczyłam odchodzić od stada samotnie. Koń później pewniejszy się czuje.
"Żadne zwierzę nie szydzi z innego, które jest do niego podobne jak kropla wody do drugiej. Tylko człowiek jest zdolny do takiej samo wzgardy."

#45
arena

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3023 postów
no wiem, bo z siwą arabką, którą zajeżdżałam miałam podobnie, tylko, że ta chciała zawsze być z przodu na czele i tak szłyśmy sobie za nią druga kobyłka... niestety sprzedałam ją zanim zaczęłam pracować w terenie sam na sam, ale też było zabawnie nawet spadłam z niej dwa razy :)
Teraz czekam do wiosny Ben... jeszcze sobie rośnie, ale jestem ciekawa czy przeżyję pierwszą jazdę... wiesz hehe - serce już nie to, a jego oczka mówią same za siebie : ;)

Dołączona grafika
...kiedy Go dosiadam... Jego nogi stają się moimi i możemy być wszędzie...
"Nie ten jest wielkim trenerem, kto sprawia, że jego koń posłusznie wykonuje polecenia. Wielkim trenerem jest ten, kto sprawia, że koń chce wykonywać polecenia"

#46
klaudiandm6

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3005 postów
arena widać, że dość wesoły z niego chłopak rośnie ;)
"Żadne zwierzę nie szydzi z innego, które jest do niego podobne jak kropla wody do drugiej. Tylko człowiek jest zdolny do takiej samo wzgardy."

#47
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Krew swoje robi, są konie/ rasy z tendencjami to pomysłów i te bardziej spolegliwe, a z wiekiem to już nie bardzo chce się ,,użerać" z tymi z pomysłami..Jak temperamenty ale współpracujący i karny to jakoś łatwiej idzie, ale są konie które ciągle poddają w dyskusję wydawałoby się wypracowane zasady..niektóre to robią nagminnie. Oczka Ben mówią wiele :)
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#48
arena

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3023 postów
nooo! tu mam jeszcze takie... :-P

Dołączona grafika
...kiedy Go dosiadam... Jego nogi stają się moimi i możemy być wszędzie...
"Nie ten jest wielkim trenerem, kto sprawia, że jego koń posłusznie wykonuje polecenia. Wielkim trenerem jest ten, kto sprawia, że koń chce wykonywać polecenia"

#49
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Aj tam, aj tam.. tym się nie sugeruj, to ,że koń szaleje ostro na padoku sam czy z drugim nie musi oznaczać szaleństw pod człowiekiem, znam ,,ciche wody" mułki, które bywają nieobliczalne pod siodłem. Po prostą są konie które mimo temperamentu czując człowieka na sobie uznają go jako naturalne zwierzchnictwo, taka natura..
Młody miewa okresowe schizy przy wsiadaniu, to jest mój krytyczny moment, jak za szybko coś zrobię to wyrywa, jak ,,zapala" już na siłę nie wsiadam, a świadomie odpadam :) po czym na spokojnie wsiadam raz jeszcze, elektryk z niego taki.. siodło zatrzeszczy, przesunie się coś tam, wystarczy.. dosłownie wsiadam jak ,,kot" a jak już siedzę to siedzę, odpukać w nie malowane, ale ani razu pode mną nie wywalił.
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#50
arena

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3023 postów
"wsiadam jak kot" ! haha -dobre to określenie, a oddychasz przy tym ,bo ja nawet wstrzymywałam oddychanie...
Ben... pod jeźdżcem jest grzeczny, (mówiłam ci, że dziewczynka wsiada i pod kontrolą sobie parę okrążeń robimy) tylko co zrobi sam w terenie? oto jest pytanie...
Są dni, kiedy czuję w sobie siłę i wiem, że dam radę, a niekiedy mam opory i długo myślę co dziś będzie i jak, i zwyczajnie serce mi do gardła podchodzi :)
...kiedy Go dosiadam... Jego nogi stają się moimi i możemy być wszędzie...
"Nie ten jest wielkim trenerem, kto sprawia, że jego koń posłusznie wykonuje polecenia. Wielkim trenerem jest ten, kto sprawia, że koń chce wykonywać polecenia"

#51
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
a ja mam takie fajne doświadczenie rekreacyjne, Jak miałam 13-14 lat, jeździłam około dwa lata, umiałam tylko tyle że nie spadałam w trzech chodach i utrzymywałam równowagę tak aby koniowi nie przeszkadzać. Oczywiście chciałam jeździć przy każdej możliwej okazji, wszędzie gdzie się dało. Byłam u babci koło Wałbrzycha na feriach zimowych, oczywiście naciągnęłam ją na konie. W Książu wówczas się nie dało, ale dało się w Dworzysku w Szczawnie Zdr. Wtedy pierwszy raz jeździłam na hali, 13 lat temu to była rzadkość. posadzili mnie na tak ogromnego konia, że wyglądałam na nim jak pchła, ale był bardzo wygodny reagował na "moje pomoce". Jeździliśmy w zastępie około 5-6 koni, prowadził chłopak na ogierze, ale było super, instruktor cały czas kazał nam coś robić, wolty, przejścia, nawet był galop po kolei, reszta w środku, to była taka namiastka treningu !

#52
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas

Wyświetl postUżytkownik fuzja1 dnia 10 październik 2012 - 13:50 napisał

ciche wody" mułki, które bywają nieobliczalne pod siodłem.
to się "fachowo" nazywa koń z powolnymi, silnymi, niezrównoważonymi procesami nerwowymi, niecierpię takich, wogóle nie powinny być użytkowane pod siodłem, jeśli to oczywiście wynika z ich natury a nie traumatycznych przeżyć.
znałam taką kobyłę, koński autyzm,wszystko w dupie, a jak ją dziewczyna prowadziła i za daleko od koni odeszła, to nawet nie zdążyła jęknąć jak dostała z kopa w twarz, na szczęście nic poważnego się nie stało.

#53
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów
Miałam takiego. Zupełnie bezproblemowy w obsłudze. Rękę mu można było w d..ę wsadzić a on nawet nie mrugnął. Jak (zanim został zajezdzony) wsiadałam na niego w boksie to mogłam młynki kręcić a on stał i go to nie ruszało. Jak poszedł do roboty to pokazał takie rogi, że strach było na niego wsiadać. W terenie bardzo odważny, nie ruszało go nic, niczego się nie bał, wszędzie właził. Ale do momentu jak nie pomyślał sobie "już mi się nie chce pracować". Jak już tak pomyślał to nie było zmiłuj. To był koń, z którego więcej razy spadłam niż na nim siedziałam. Szkoda mi go było, bo miałam go od źrebaka, ale doszłam do wniosku, że nie mogę ryzykować i został sprzedany. Kupiec się znalazł szybko, bo to fajny zwierz był (w sensie z predyspozycjami)
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#54
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów

Wyświetl postUżytkownik arena dnia 10 październik 2012 - 14:03 napisał

... tylko co zrobi sam w terenie? oto jest pytanie...
Są dni, kiedy czuję w sobie siłę i wiem, że dam radę, a niekiedy mam opory i długo myślę co dziś będzie i jak, i zwyczajnie serce mi do gardła podchodzi :)
..no, od czegoś trzeba zacząć :) do tego bycia samemu jeszcze trochę czasu upłynie, a psychika się ureguluje w czym mu na pewno pomożesz :) to bycie samemu w terenie to niekoniecznie od razu łyda i tylko do przodu, aby dalej zadem od stajni, jak pokręcisz się najpierw parę jazd w znajomym mu m-scu i będzie spoko, zaczniecie dalej i dalej..
..skąd ja to znam :mrgreen: dla mnie to pogoda, jestem metereopatą, konie chyba też.. Gdy jest wietrznie lub idzie na gwałtowną zmianę frontów jakoś się dziwnie czuję ,,nie w sosie" konie też jakieś inne ,,nadmuchane" w taki dzień lepiej sobie odpuścić ;)
Maria, wolisz nie myśleć co było z nim dalej ? Są konie i parapety szkoda głowy na nie..
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#55
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów
W stajni, w której teraz mieszka chyba nie jest mu najgorzej. Jeździec, który na nim jeździ jest zadowolony, choć przyznaje, że to koń z trudnym charakterem i czasem trzeba mu umieć wyraźnie przypomnieć jak należy się zachowywać. Mnie go było szkoda, bo od momentu jak go kupiłam to miałam nadzieję na to, że to będzie ten mój koń, którego sobie wychowałam od źrebaka i który będzie ze mną do końca. Niestety nie udało się. Dość długo biłam się z myślami, ale kilka osób mi powiedziało "masz dziecko? to sprzedaj go dopóki nie zrobił z ciebie kaleki". No i to był argument w zasadzie nie do odparcia. A po za tym w pewnym momencie to już się bałam tych upadków, więc za każdym razem jak na niego wsiadałam to robiłam się sztywna, bo tylko czekałam kiedy mu coś odwali. No i doszłam do wniosku, że skoro się boję na nim jeździć to po co mam go trzymać? I zapadła decyzja o sprzedaży
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#56
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Ten jeździec to..facet domyślam się ;)
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt

#57
Gajowa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2249 postów
  • Miejsce zamieszkaniaLas
no takie konie to tylko dla facetów, znałam kiedyś klacz, nawet sama ją zajeżdżałam, to nie był typ autystyka, ale niemniej bardzo dziwna, zajeździła się bez problemu, raz tylko mnie wywiozła pod stajnię bo się czegoś spłoszyła, generalnie wszystko było ok, to była skokowa nadzieja a pierwsze skoki to porażka, rozwalała wszystko, przełaziła a nie skakała, potem zaczęła jeździć moja trenerka, jak kobyła nabrała kondycji i zaczął się okres buntu zaczęło się stawanie dęba, skoki ze stój lub ze stępa (sama z siebie tak robiła) na odległość około 7 m (kobyłą była rosła z długą fulą), nikt nie chciał na niej jeździć bo była totalnie nieobliczalna, robiła numery na ujeżdżalni, w terenie itp. Moja trenerka miała sposób na takie konie, wywracanie je na lonży na wypinaczach oczywiście bez jeźdźca, na chwilę przyniosło to rezultat,ale jak pojechała na zawody to kobyła na dwie nogi i nie ma zmiłuj, nie skoczyła ani jednej przeszkody. Było podejrzenie że ma jakiś ropień w nosie i że to sprawia bój podczas ganaszowania, jednak moja trenerka nie zgłębiała tematu tylko ją oddała innemu trenerowi (facetowi), po 5 latach u niego widziałam Zarię pod młodziutką zawodniczką jak wygrywa Grandziaka na HPP :) Fakt że ten trener przyznał się później że przez pierwszy rok to była mordęga, że potrafił w terenie 4 godziny przy jednym kamieniu spędzić, który się Zaryjce "nie podobał".
no ale jednak się dało zrobić z niej konia sportowego

#58
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów
Tak, nowy właściciel mojego konia to facet.

A ja doszłąm d wniosku, że mogłabym się położyć na półce obok Pinocia i chyba nikt by nie zauważył różnicy. Jestem tak zdrewniała, że aż żal patrzeć na moją pornografię zwaną jazdą konną.
Czy znacie jakieś ćwiczenia (takie bez konia), rozluźniające człowieka? Nie wiem, jakieś wymachy, skręty tułowia, skłony itp?
W lewo jest ok, ale w prawo - tragedia. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Po pół godznie jazdy jestem nie do życia. Cała prawa strona mnie boli tak, jakby mi ktoś dokopał :(
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#59
Karenira

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 127 postów
Maria89 spróbuj poćwiczyć pilates, to spokojne, rozciągające ćwiczenia i jest sporo takich, które wzmacniają mięśnie pleców, zwłaszcza dolnych partii.
Ja korzystam z tych filmików , całość zajmuje 40 minut, ale można wykonywać tylko 10 minutowe serie na konkretne partie. Mnie pomogło, poza tym świetna sprawa na codzień, jednak dużo fajniej się człowiek czuje jak się choć trochę porozciąga.

P.S Dałam link do pierwszej części, żeby nie wrzucać tutaj wszystkich pięciu. Na youtube bez problemu można znaleźć pozostałe.

#60
fuzja1

    fruzja1 ,,leśny driverek"

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3297 postów
Maria, od kiedy zauważyłaś ten problem? Każdy ma swoją tzw stronę, ale jeśli to przechodzi w wyraźną różnicę to jest jakiś powód, z reguły narasta. Będąc dzieciakami jesteśmy jak koty, w wieku dorosłym z wiekiem coś się po drodze gubi.. kobiety to częściej dotyka. Dochodzą zmiany tzw inwolucyjne..a u bab dokładają swoje : hormony i te cykliczne i te wiekowe..które odpowiadają nie ma zlituj :za psychikę, napięcie mięśniowe, kości, wiemy to dobrze ;)
Tylko jedno ale, jeśli jeżdżąc często konno mimochodem pracują partie mięśni odpowiedzialne za dobre trzymanie się na koniu, tym samym wyrabiając się, co więc tak na logikę dadzą ćwiczenia ,,na sucho" osobie która jeździ konno nie od wczoraj ? Powielanie ? Może w przyp. takich osób jak Maria, lepiej poszukać ćwiczeń nie statycznych a masażu, ćwiczeniach rozluźniających i wzmacniających, a nie obciążających kośca np. pływanie ? Z doświadczenie wiem, że sylwetka jak z pod żelazka :)
Też uważam, że są konie, gdzie kobieta ustąpi na rzecz faceta, bo czasem nie wystarczy wyczucie, wrażliwość czy wiedza, a zwyczajnie zwierz musi poczuć te kilogramy na grzbiecie i pańską rękę..kobieta boi się że zrani pyszczek i konik wozi na wędzidełku, gość założy co założy ,przytrzyma, po czym odpuści i koń już wie..
Konie są szczere. Zawsze powiedzą Ci jak jest naprawdę. Drugi człowiek powie Ci swoją opinię, ale koń powie Ci fakt. Niektórym ciężko jest to udźwignąć.
Ray Hunt





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych