Skocz do zawartości

Welcome to Świat Koni
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

jak nauczyć konia wspinania się


101 odpowiedzi w tym temacie

#41
Anita

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 952 postów
  • Miejsce zamieszkaniag-ce
Niezłe fotki :cry:
Anitasc

#42
radioaktywna

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 143 postów
Jejku jak oni to robią??? :cry: niezłe...!

#43
ewaf

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 271 postów
jest też kilka fajnych fotek z hiszpańskiej szkoły jazdy
Dołączona grafika
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#44
Anita

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 952 postów
  • Miejsce zamieszkaniag-ce
Tak patrzę na minki tych koni i zastanawiam sie czy one lubią to robić :cry:
Anitasc

#45
KasiaK

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 462 postów
nie no co Ty,przecież przedostatni się śmieje!

#46
Anita

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 952 postów
  • Miejsce zamieszkaniag-ce
i to od ucha do ucha :cry:
Anitasc

#47
cavalier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 636 postów
  • Miejsce zamieszkaniaWarszawa

Anita napisał:

Tak patrzę na minki tych koni i zastanawiam sie czy one lubią to robić :cry:
idąc tym sposobem myslenia można zapytać czy w ogóle jest coś co konie lubią robic pod jeźdxcem. Nie wydaje mi się żeby były zachwycone że mogą robić piaf czy pasaż czy jakiekolwiek inne nie łatwe figury ujeżdżeniowe.
Wie może w ogóle zostawmy nasze koniki w spokoju, niech sobie przez cały dzień jedza trawkę na pastwisku a my tylko na nie patrzmy.

#48
bera7

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 120 postów
I ja tak często robie cavalier hehe.

#49
Re-a

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 598 postów
  • Miejsce zamieszkaniasama nie wiem....
no własnie , są konie ktore nie lubią robic tego do czego się je zmusza , są tez i takie ktore to lubią. Znałam konia ktory jak tylko zobaczył ze podjezdza przyczepka to sam do niej gnał , bo wiedział ze jedzie na zawody , on to po prostu kochał. tylko jest jeszcze jeden aspekt, ze naogoł jak juz konik nie moze, albo cos się stało to wtedy go na kabanosiki i całe szczęscie ze są tacy ludzie jak np. Met .... :cry:

#50
Corcik

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 114 postów
  • Miejsce zamieszkaniamazury
nie zgadzam się z tym swierdzeniem, że zostawmy konie, bo wszystko się im nie podoba.
Moje konie są uczone wszystkich nowych rzeczy niemalże bezstresowo. Są to skoczki. Pomijając młode konie, które są zestresowane wszystkim co się dzieje wokół nich (moment zajażdżki i ciut później) to reszta bardziej doświadczona cieszy się ze swoich sukcesów. Nie jest to mój wymysł. Wystarczy popatrzeć jak niektóre konie eksponują swoją radość, po skończonym parkurze, brykając, lub machając głową.
Wracając do wypowiedzi anki 3111 o wchodzeniu do koniowozu. Mój koń też podobnie reaguje, a gdy nie pojedzie na zawody, bo jedzie jakiś inny, jest wręcz obrażony.
Patrząc na oko koni ze zdjęć, które wykonują właśnie docelowe swoje zadanie, nie są one zachwycone ze swojej pracy. Rzadko, lub nigdy, sie widzi doświadczonego konia skoczka tak wystraszonego przy skoku.

#51
Anita

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 952 postów
  • Miejsce zamieszkaniag-ce
I oto mi chodzilo Corcik. łatwo jest uogólniać " zostawmy wszystkie konie wspokoju" nie oto mi chodzi, poprostu widać kiedy konie są zadowolone z tego co robią a kiedy nie. Jeżdżę teraz do takiej klaczki która " ma szczęście" (?) stać całymi dniami na pastwisku, ma już brzuch do ziemi ( wcale nie jest źrebna, chyba że nikt o tym nie wie :cry: ) nogi popuchnięte i widać jej zainteresowanie kiedy do niej przyjeżdżam ( wcześniej uciekała) bo wie że spędzimy małą godzinkę w lesie razem. Opuchlizna zaraz zchodzi ale niestety nie jest to mój koń i nie stać mnie abym ją zabrała. Nie będę się rozwodzić nad tym. To są moje odczucia.
Anitasc

#52
Kasiasika

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 57 postów
  • Miejsce zamieszkaniaWarszawa
tiaaaa.... koń na ktorym jezdze o wiele lepiej sie zachowuje (jest... weselszy :lol: ) w terenie a jak musi zastac na ujezdzalni to ...... jazda musi być "PRZYNAJMNIEJ" na łączce :)

#53
ewkara

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 549 postów
Niektóre konie lubią to co robią... sama jeżdżę na kobyłce(arabokonik), które też miewa swoje humorki, ale widać, że cieszy się kidy nam cos wyjdzie... naprawdę widać, że jest z siebie (NAS) zadowolona... i to bardzo cieszy :]
..:: Carpe diem quam minimum credula postero ::..

#54
Valkiria

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 336 postów
  • Miejsce zamieszkaniaznad Wieprza ;)
Wiecie, miałam taki problem z moją klaczą - kupiona od człowieka, którego była ulubienicą, rozpieszczaną do granic - a często i poza te granice - wychowywaną jak najbardziej bezstresowo i przekonaną o byciu pępkiem świata. :mrgreen: Nie szkolono jej w żaden sposób i nie wymagano nawet minimum posłuszeństwa. Nie dawał jej rady nawet właściciel w asyście solidnie zbudowanych kolegów. :wink:
Efekt - nikt nie mógł przejśc przez podwórze kiedy koń sobie chodził luzem. Pędziła biegiem po marcheweczkę, a kiedy nie było obrywki - stawała dęba ze złości i straszyła zębami. Na początku nie mogłam nic od niej uzyskac bez walki. Nogi dawała kiedy miała nastroj (albo marchewkę w zębach). Jak nie to nie. Zwykłe przestawienie konia na bok przy wchodzeniu do boksu wywoływało świecę albo atak wierzgania. I tak dalej w tym samym duchu przez parę miesięcy... Dla jasności - to nie była agresja ze strachu. Ona zwyczajnie myślała, że w tym dwuosobowym stadzie będzie rządzic... 8)
Zapytałam żonę byłego właściciela (już wtedy nieżyjącego) - co ten człowiek robił temu koniowi. I dowiedziałam się, że kiedy kobyła miała rok, podchodził do niej z marchewką, machał rękami i pytał "Jaka duża urośniesz?", a ona stawała dęba i natychmiast dostawała nagrodę. O_o Szok.
Niezbyt obytym z końmi właścicielom odradzam stanowczo uczyc takich sztuczek. Rezultaty są nie do przewidzenia.
...to the thunder of hooves we flew between heaven and earth and lacked only wings to leave mortal dust behind....

Dołączona grafika

#55
cavalier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 636 postów
  • Miejsce zamieszkaniaWarszawa

Valkiria napisał:

Dla jasności - to nie była agresja ze strachu. Ona zwyczajnie myślała, że w tym dwuosobowym stadzie będzie rządzic... :mrgreen:
Zapytałam żonę byłego właściciela (już wtedy nieżyjącego) - co ten człowiek robił temu koniowi. I dowiedziałam się, że kiedy kobyła miała rok, podchodził do niej z marchewką, machał rękami i pytał "Jaka duża urośniesz?", a ona stawała dęba i natychmiast dostawała nagrodę. O_o Szok.
Niezbyt obytym z końmi właścicielom odradzam stanowczo uczyc takich sztuczek. Rezultaty są nie do przewidzenia.
Tak czytam ten Twój post i trochę się z Toba nie zgadzam a szczególnie z zaznaczonym, cytowanym tekstem.
Po pierwsze: oczywiście nie była to agresja ze strachu ale tez nie była to żadna inna agresja. Moim zdaniem wcale nie myślała żeby zacząć rządzić między wami. Jedyne co robiła to tylko i wyłącznie to czego została nauczona i za co zawsze dostawała nagrodę. To, że nagle od Ciebie niedostała marchewki po wspięciu mogło wywoływać w niej jakiś niesmak i ewentualne zademonstrowanie go w ten czy inny sposób. Fakt, że facet nie miał pojęcia o szkoleniu koni i absolutnie nie znał się na metodyce tresury i narobił kłopotów to inny temat. Zakładam jedynie, ze przez przypadek zobaczył jak jego koń się wspiął i tak mu się to spodobało, że pociągnął temat dalej nie zastanawiając się zupełnie nad głupota tego co robi.
A co się tyczy Twojego ostatniego zdania to rezultaty zawsze są do przewidzenie, tylko trzeba umieć przewidywać, a taką umiejętność powinien posiadać każdy kto szkoli czy tresuje konie. A co do niezbyt obytych właścicieli koni odradzam stanowczo uczenie nie tylko takich sztuczek ale i wszystkich innych i w ogóle uczenia czegokolwiek.
Pozdrawiam.

#56
Valkiria

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 336 postów
  • Miejsce zamieszkaniaznad Wieprza ;)
Może źle się wyraziłam z tą agresją. Sorry, Gregory. :twisted:


Cytat

Moim zdaniem wcale nie myślała żeby zacząć rządzić między wami.
A tu ja pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzic. Pracuję z końmi już od jakiegoś czasu i świetnie znam objawy chęci dominacji. :mrgreen: Ona robiła to z pełną świadomością i premedytacją - klasyczne ustawianie w hierarchii kolejnego człowieka, o którym już wtedy wiedziała, że można go postraszyc zębami i kopytami, a on natychmiast sobie odpuści wszelkie próby kontaktu. Co o tym świadczy? - zajścia, których byłam świadkiem u poprzedniego właściciela: koń włażący człowiekowi na głowę przy prowadzeniu, koń straszący zębami przy jedzeniu, koń stający dęba na dzieci, które oczywiście dawały się nastraszyc, koń dający sygnały typu "Odczep się, bo cię kopnę" przy próbie przestawienia na bok czy zapędzenia z wybiegu do stajni. Weterynarz, który się nią zajmował, do tej pory wspomina wszystkie (nieliczne na szczęście) zabiegi. W tym stadzie "właściciele - koń" to koń rządził i robił co chciał.... Co gorsza, nie był to odosobniony przypadek - jej młodszy o rok brat był jeszcze straszniejszy.

Cytat

A co się tyczy Twojego ostatniego zdania to rezultaty zawsze są do przewidzenie, tylko trzeba umieć przewidywać, a taką umiejętność powinien posiadać każdy kto szkoli czy tresuje konie. A co do niezbyt obytych właścicieli koni odradzam stanowczo uczenie nie tylko takich sztuczek ale i wszystkich innych i w ogóle uczenia czegokolwiek.

Hm, tu wyłazi kolejny problem (będzie offtop :twisted:) - przewidywanie rezultatów jest wykonalne w przypadku, kiedy posiada się już jakąś wiedzę na temat. Co siłą rzeczy wyklucza z tego przewidywania osoby niedoświadczone, które rzeczonej wiedzy nie mają lub mają zbyt mało. Zatem tych osób obowiązkiem jest poszerzanie jej wszelkimi metodami, a wszystkich innych co bardziej doświadczonych - uczenie, doradzanie, sugerowanie itd. Dzięki temu unikniemy wielu problemów np. uboju z konieczności konia, który przez niewłaściwe wychowanie stał się niebezpieczny dla otoczenia. Czyli najpierw "uczyc SIĘ, a potem dopiero uczyc KONIA".
Problem leży jedynie w tym, by niedoświadczony właściciel chciał się czegoś dowiedziec, a nie wychodził z założenia "mój koń i moje wychowanie, a wy bądźcie uprzejmi się nie wtrącac"...
...to the thunder of hooves we flew between heaven and earth and lacked only wings to leave mortal dust behind....

Dołączona grafika

#57
cavalier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 636 postów
  • Miejsce zamieszkaniaWarszawa
No cóż, piszemy tu o uczeniu wspinania się koni i w mojej wypowiedzi trzymałem się właśnie tego patrzenia na sprawę. Myślę, że nie zrozumieliśmy się do końca. Być może źle sformułowałem swoją wypowiedź. Nie chciałem w żaden sposób kwestionować tego, że Twoja klacz próbowała Cię zdominować a jedynie chciałem zaprzeczyć, że „była agresywna, bo ktoś nauczył ją wspinania”. To nie jest żaden powód do agresji czy dominacji.. Powodem mogło być jedynie złe, nieumiejętne czy nawet naganne podejście do konia. Takie samo zachowanie mogłoby zostać wywołane samym regularnym nieograniczonym i bezmyślnym skarmianiem konia jakimiś smakołykami i myślę, że nie ma co tego mieszać nauki wspinania. Tak jak pisałem wcześniej, poprzedni właściciel nie miał bladego pojęcia o tresurze koni i jestem głęboko przekonany, że zachowanie klaczy nie było spowodowane tym, że ktoś ja nauczył wspinania, bo nikt jej tego nie nauczył a jedynie złym obchodzeniem się z nią, co mogło wywołać w niej taki narów. I tu chciałem położyć nacisk na fakt, że ta klacz nie została nauczona wspinania, a została jedynie nauczona NAWYKU wspinania – to jest olbrzymia różnica. Co innego jest nauczyć konia prawidłowego cofania a co innego jest kiedy nikt tego konia nie nauczył a jedynie z takich czy innych przyczyn cofanie stało się złym nawykiem czy nawet narowem.
Zakwestionowałem Twoją wypowiedź z tej prostej przyczyny, że cały czas od początku moich wypowiedzi jestem zdania, że nie ma nic złego w tresurze koni POD WARUNKIEM, że robi się to odpowiednio.
A na zakończenie pozwolę sobie jeszcze raz się z jedną z Twoich wypowiedzi nie zgodzić:

Cytat

Dzięki temu unikniemy wielu problemów np. uboju z konieczności konia, który przez niewłaściwe wychowanie stał się niebezpieczny dla otoczenia
Moim zdaniem nie ma tak zepsutego konia, żeby się go nie dało wyprostować i trzeba by go było oddać na rzeź.
Pozdrawiam.

#58
Ligeia

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 1010 postów
  • Miejsce zamieszkaniaWarszawa
Chyba troszkę przesadzacie. Są konie, które umieją wspinać się pod jeźdźcem na jego życzenie. Osobiście nie widzę w tym nic fajnego i raczej mam odwrotny problem, tj. oduczanie konia wspinania się. Niemniej trochę przesadą jest twierdzić, że ktoś kto chce coś takiego robić jest chory psychicznie, a koniowi od razu "pójdą" stawy i ścięgna, co w efekcie skończy się rzezią. Dlaczego do tego typu kontuzji nie dochodzi zawsze gdy koń sam z siebie bryka czy wspina się z jeźdźcem? Przecież takie sytuacje mają miejsce i nie są wcale rzadkością. Owszem, jest to niebezpieczne, ale osobiście uważam, że o wiele bardziej gdy pojawia się spontanicznie przez konia, a nie gdy jest wyreżyserowane przez jeźdźca. Moja znajoma nauczyła swojego konia takiego triku i żadnych problemów zdrowotnych ani nieszczęśliwych wypadków nie było. Może miała szczęście, a może po prostu robiła to z głową. Koń wspina się tylko nieznacznie, to nie jest to co możemy obserwować jako narów.

[size=75][ [i][b]Add:[/b] Wto 17 Sty, 2006 19:14 [/i]][/size]
[quote name="meggii"]Bez sensu jest uczenie konia wspinania się.Często może się to obrócić przeciwko jeźccowi.Znam kucke ,która była uczona takiej sztuczki i potem wspinała się jak coś się jej nie podobało ,lub jak ktos przez przypadek podał jej pomoce do wspięcia się.[/quote]

To rzeczywiście bez sensu uczyć takich sztuczek konia, który chodzi w szkółce jeździeckiej.

[size=75][ [i][b]Add:[/b] Wto 17 Sty, 2006 19:26 [/i]][/size]
[quote name="Dzwoneczek

#59
Valkiria

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 336 postów
  • Miejsce zamieszkaniaznad Wieprza ;)

cavalier napisał:

jedynie chciałem zaprzeczyć, że „była agresywna, bo ktoś nauczył ją wspinania”. To nie jest żaden powód do agresji czy dominacji..

Oczywiście, było jak napisałeś - nauka wspinania sama w sobie nie wywołała agresji. Problemy zaczęły się kiedy klacz przekonała się, że za pomocą wspinania się można człowieka nastraszyc, a niedoświadczony właściciel ten strach okaże i już kwestia dominacji jest ustalona. Od jednorazowego zajścia do nawyku, dokładnie.
Brakiem precyzji z mojej strony było więc użycie słowa "agresja".
BTW, skarmianie przerażających ilości wszelkich obrywek było na porządku dziennym. :cry:


cavalier napisał:

Moim zdaniem nie ma tak zepsutego konia, żeby się go nie dało wyprostować i trzeba by go było oddać na rzeź.

Ja to wiem i Ty to wiesz. Niestety, najczęściej ludzie wolą pozbyc się problemu i miec święty spokój, ale to już temat na osobną dyskusję.

Pozdrawiam.
...to the thunder of hooves we flew between heaven and earth and lacked only wings to leave mortal dust behind....

Dołączona grafika

#60
Gość__*

  • Gość
Boże, ludzie co wy piszecie :twisted: ?!WSPINANIE SIĘ jest to niebezpieczny narów,w którym koń staje świece i najczęściej przewraca się do tyłu przygmniatając jezdzća, STAWANIE DĘBA jest to stanie na dwóch tylnych nogach np. podczas walki i zabawy, a LEWADA jest to stawanie dęba na znak człowieka.





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych