Skocz do zawartości

Welcome to Świat Koni
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

konie i ich trening


32 odpowiedzi w tym temacie

#21
Lideria

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 42 postów
  • Miejsce zamieszkanialubuskie
dzięki. tu masz rację potrzebna jest wiedza. ale ja chcę tylko do swojego użytku nie na większą skalę tylko po prostu chodziło mi o to, że gdy ludzie pytają czy dziecko wogóle może pojeździć na koniu nie o jakieś konkretne ćwiczenia, bo to już trzeba zostawić specjaliście, że mając szkółkę ale nie mając kursu nie robić tego "nielegalnie".Wiesz teraz jest tyle życzliwych sąsiadów, że z zazdrości mogą o byle co się czepić.

#22
Kozica

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 79 postów
  • Miejsce zamieszkaniaPrzasnysz
jesli dziecko calkiem zdrowe - ok, ale do hipoterapii jest cała masa przeciwskazan, i nawet ten "niewinny" ruch w stępie, zakręty może wplywać niezbyt dobrze na dziecko, nasza dobra wola może wedy narobic wiele krzywdy

#23
Locksley

    Member

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 12 postów

dominique napisał:

HAdes- arab stworzony dla dzieci. Zle reaguje na jeżdzców, jednak tylko tych tych, którzy uwazaja ze sa mistrzami świata- potrafi wierzgnąć a jak sie uprze to nawet zrzucić. Podczas hiopterapii to jest inny koń(wychodzi na to, ze schzofrenik)

Jakbym czytał o Dalivarze. On bardzo szybko uczy pokory przez pokazywanie ziemi z bliska.Wystarczy świśnięcie bacika albo JEDNO szarpnięcie wodzy. Mnie jeszcze w prawdzie tak nie urządził ale ja mam lekką rękę i nie szarżuję ale widziałem jak ponosi. Nic przyjemnego. Jest agresywny od kiedy grał w Ogniem i Mieczem. A na zajęciach... właściwie się zastanawiam czy sobie nie darować trzymania bo i tak idzie za mną (a najśmieszniejszy jest jak po jeździe chce się przytulać :] ). Wie doskonale ,że nie ma żartów jak dziecko jest na grzbiecie - nigdy nic nieoczekiwanego nie zrobił.
Równolegle chodzi w szkółce jeździeckiej i narzekają na niego bo jest najzwyczajniej na świecie trudny. Ale nie z dziećmi...
Nie wiem jak to jest ale go ubóstwiam.
(chodzą z nim dzieci o mniejszym stopniu upośledzenia które można uczyć powodowania koniem - Dalivar chodzi tylko pod siodłem)
Nie myśl jak nie spaść.Lepiej nie myśl i nie spadaj

Dalivar

#24
Julie

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 59 postów

Teo napisał:

podkreślano, że koń powinien miec bardzo regularne i symetryczne chody. to chyba trudne bez podstawowego ujeżdżenia? (rozluźnienie, rytmiczność, równowaga, prostość)?

Nie. To nie jest trudne. Większość koni z natury ma regularny i symetryczny stęp.
Inne chody w hipoterapii nie wchodzą w grę.
Najważniejszą rzeczą jest bezpieczeństwo.
Więc najbardziej poszukiwaną cechą u koni jest brak reakcji na gwałtowne ruchy lub krzyk, brak reakcji na czynniki zewnętrzne typu ruch uliczny, czy szczekające psy i wręcz ospały, leniwy charakter. Taki koń musi być bardziej chętny do zatrzymania się niż ruchu na przód.
A koń spełniający wymagania ujeżdżeniowe nawet klasy LL powinien doskonale reagować na działanie łydki i dosiadu. W hipoterapii tego nie chcemy.

Koni do hipoterapii raczej nie trenuje się specjalnie w tym celu od młodych lat.
Oczywiście są rasy lub konkretne egzemplarze koni, u których są większe predyspozycje, ale do hipoterapii raczej trafiają konie kończące "karierę" w rekreacji ze względu na wiek lub kontuzję.

#25
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
A ja uważam, że koń do hipoterapii musi przejść solidne szkolenie. Koń z natury ma równe tempo chodu, ale ktoś na jego grzbiecie ingeruje już w zachowanie konia i wszelkie reakcje, w tym rytm, tempo, rodzaj chodu. I tu powiem, ze powinien być to koń dobrze ujeżdżony, nawet dresażowy ( przecież to próby ogólnego posłuszeństwa i reakcji na dosiad...).

A w hipoterapii nie mówimy o dosiadzie, ale o siadzie!

I tu jest spora różnica. Dziecko niepełnosprawne (zależy od stopnia) nie będzie w stanie pobudzić konia do czegokolwiek poprzez dosiad i działanie łydką. Widać przecież czasami na ujeżdżalniach zdrowe dzieci chcące pobudzić bezskutecznie wierzchowca. Pomoce nie stosowane prawidłowo i koń nie drgnie, co dopiero mowa o prawidłowym działaniu dziecka z Z. Downa czy wiotkością???! Ale i mamy na zawodach dla niepełnosprawnych zawodników jeżdżących Testy. Konie muszą być i posłuszne i przynajmniej mieć tą L-kę za sobą. Dlatego w ośrodku należy dysponować kilkoma końmi, o różnym temperamencie, chodach, amplitudach itd. Taki koń musi być odporny na sporawy czasami tłumek, asekurację obustronną, doskonale reagować na linkę podczas prowadzenia stępem, kłusem
Poza tym, że L-ka, to uważam, że elementy szkolenia naturalnego są niezbędne.

Mój koniu np. bał się wielu rzeczy, płoszył. Po roku pracy z ziemi- wchodzi na trzaskającą pod kopytami plastikową butelkę i nie robi to na nim wrażenia. Żaden piesek, zajączek nam nie groźny- a jeśli już się zdarzy odskok, to kompletnie luźna wodza, mój spokój i koń pomyśli, ze nic się nie dzieje, a sporo arabka w sobie. I nie ucieka, robi krok w bok i myśli! Kiedyś nawet jeździłam po boisku gdy był mały mecz podwórkowy- koń nic nie "powiedział" na piłkę, bieganinę wokół. Ba, biegaliśmy za piłką. Oczywiście szybko uciekliśmy, aby jednak nie stanowić zagrożenia. Było to jednak dobre sprawdzenie odporności konia.
Dlatego uważam, ze predysponowany do hipoterapii koń musi przejść jeszcze roczne (minimum) szkolenie.

#26
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Cytat:
Nie. To nie jest trudne. Większość koni z natury ma regularny i symetryczny stęp.
Inne chody w hipoterapii nie wchodzą w grę.
Najważniejszą rzeczą jest bezpieczeństwo.


Bzdura. Bezpieczeństwo to podstawa, oczywiście, ale inne chody nie wchodzą w grę? Przecież to zależy co komu dolega! Niektórzy pacjenci galopują! A dla maluchów, którym wiemy, ze nie wyrządzimy krzywdy 10-ma metrami kłusa, to odmiana w zajęciach i wręcz przygoda, buzie im się śmieją! Wszystko jednak w porozumieniu z rehabilitantem, lekarzem i jest o'k.
Nie traktujmy hipoterapii jako wyłącznie suchą rehabilitację. To ma być dla nich zabawa, a my musimy nasze rehabilitacyjne zadanie ukryć pod jej płaszczem.

#27
Kozica

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 79 postów
  • Miejsce zamieszkaniaPrzasnysz
W sumie to tylko stęp jest chodem terapeutycznym... Ale owszem dla niektórych pacjentów można wprowadzić kłus, no i ew. galop

ugier napisał:

Nie traktujmy hipoterapii jako wyłącznie suchą rehabilitację. To ma być dla nich zabawa, a my musimy nasze rehabilitacyjne zadanie ukryć pod jej płaszczem.
Świeta racja, szkoda, że niektórzy o tym zapominają... :/ i jazda na koniu zaczyna wyglądać jak suche ćwiczenia na sali...

ja bym tylko miała jeszcze wątpliwości co do:

Julie napisał:

Teo napisał:

podkreślano, że koń powinien miec bardzo regularne i symetryczne chody. to chyba trudne bez podstawowego ujeżdżenia? (rozluźnienie, rytmiczność, równowaga, prostość)?

Nie. To nie jest trudne. Większość koni z natury ma regularny i symetryczny stęp.
.

Dodatkowy ciężar na grzbiecie konia zakłóca jego równowagę, początkowy etap szkolenia takiego konia opiera się m.in na utrzymaniu rytmu, równowagi... Co wcale nie wydaje mi się łatwie - tym bardziej obserwując wiele koni chodzących w rekreacji, ktore teoretycznie powinny być dobrze przygotowane, w końcu mają być "nauczycielami", a wiele z nich ma duże problemy z utrzymaniem rytmu... z regularnością chodów :oops:

#28
crazy20

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 76 postów
  • Miejsce zamieszkaniaSzczecin
Ja wiem z doświatczenia że trening treningiem ale koń musi też być do tego dobierany pod względem charakteru oczwyście :grin: Bardzo ciekawy dział jak coś :grin: :D

#29
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Crazy, zgadzam się, nie tylko trening, ale i predyspozycje psychiczne. Żadnych narowów. Spotkałeś się z wdzięcznością dzieciaków za jazdę? Ja bardzo często- to zwykłe karmienie konia marchewką. Dzieci to lubią, rodzice namawiają : No daj konikowi marchewkę...
I tak się zaczyna drobne podskubywanie, rozwydrzenie konia wcześniej wyzbytego wszelkich zachowań tego typu. Poza tym masz do dyspozycji dzieciaki do pomocy, osoby mniej stanowcze- konie tez przy nich się rozpuszczają :grin: . Widać, trzeba trzymać rękę na pulsie i wszystko mieć pod kontrolą. Mam obecnie 3 konie, każdy inny i obserwuję jak się od siebie różnią. Jeden jest bardzo uważny w prowadzeniu (typ wszechstronny) właściwie nie musiałbym konia prowadzić w ręku bo idąc koło mnie tak się skupia na rytmie, że idzie łeb w łeb ze mną, staje, rusza, zakłusowuje gdy tylko ja uczynię dany krok. Ta sytuacja go męczy jednak na tyle, ze lubi po zajęciach oderagować i gdy wsiadam ja (jestem jedynym zdrowym jeźdźcem tego konia), temperamencik arabski daje znać o sobie. Wówczas nikt by nie przypuszczał, że ów konik jest genialny w hipoterapii! Ćwiczony z ziemi regularnie snh, po 2ch szkoleniach u M. Damec. Bałabym się jednak prowadzić zajęcia neuro. więc tu w grę wchodzą jazdy psycho-pedagogicznie, lekkie fizjo. i możliwe jest wszystko- stęp, kłus, galop. Przecież dorosły z sm jeśli tylko jest utrzymywany w kondycji może samodzielnie prowadzić konia we wszystkich chodach.
Druga klacz- inaczej zbudowana (typ wierzchowy), smukła, wydatny kłąb, bardziej nadająca się dla osób chorych neuro-fizjologicznie. Ta nie uskoczy, spokój 99,9 %. Szkolę ją cały czas, ma swoje nawyki z ośrodka rekr. z którego ja wykupiłam. Trzeci konik- młoda klaczka... Wymaga jeszcze wprowadzenia w ten świat. Aby ośrodek hipo uzyskał rekomendacje PTHiP-u należy mieć udokumentowane chyba 3 lata pracy włącznie z kartami pacjentów, chyba ze 3 konie minimum, ale każdy inny, każdy do trochę innego celu. I z tym się zgadzam.
Najlepiej do hipo nadają się wałachy. To już wiem :grin:

#30
Obiś

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 5426 postów
ugier, dlaczego najlepiej wałachy? Ja stawiałabym na równi wałachy z klaczami...
I jeszcze kwestia tej marchewki, uważasz,że to źle,jak dziecko na zakończenie swojej jazdy da koniowi marchew czy jakiś inny smakołyk?
Żyj tak, aby nie żałować żadnego dnia,żadnej godziny,minuty,sekundy...
Podejmuj decyzje dobre dla siebie i nie przejmuj się, gdy nazwą Cię egoistą...

I pamiętaj, tylko wariaci są coś warci...

#31
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Marchewka - podawanie z ręki prowokuje do szperania, podskubywania a to wcale nie jest dobre. Lepiej położyć kawałek marchewki na ziemi jednak dzieciaki wolą podać ja na rączce.
Wałachy są emocjonalnie stabilniejsze, a klacze maja "babskie" dni, wa wówczas niektóre z nich są nieznośne. Zauważ, ze w sporcie więcej jest wałachów i ogierów niż klaczy. Powód- cykl rozrodczy. Pracuje teraz z ogierami, wałachami, sama mam klacze i widzę wyraźną różnicę w zachowaniach generowanych przez płeć. Jak powiesz wałachowi, ogierowi to dotrze i nie będzie polemizował. Klacz zawsze wciska swoje "3 grosze.

#32
Obiś

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 5426 postów
W kwestii hipoterapii nie zgadzam się ani z jednym ani z drugim...znam klacze które są końmi używanymi do hipoterapii i spisują się bardzo dobrze, na pewno nie gorzej od wałachów, po prostu należy dobrać odpowiedniego konia i tyle... Tak samo z marchewką,koń nie ma prawa "szarpać" po dostaniu marchewki, po prostu nie ma prawa i tyle, nie raz sama namawiałam dzieci,żeby dały cos po jeździe koniowi, bo uważam,że jesli dziecko które ogólnie praktycznie w ogóle nie chodzi i nie chce chodzić a do konia zrobi te kilka kroków,żeby dać tą marchewke to już coś i nigdy mi się nie zdarzyło,żeby koń podczas pracy czegokolwiek się domagał...
Żyj tak, aby nie żałować żadnego dnia,żadnej godziny,minuty,sekundy...
Podejmuj decyzje dobre dla siebie i nie przejmuj się, gdy nazwą Cię egoistą...

I pamiętaj, tylko wariaci są coś warci...

#33
crazy20

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 76 postów
  • Miejsce zamieszkaniaSzczecin
Racja jak dla mnie leży pośrodku. Wałaszki są spokojniejsze od ogierów i bardziej ułożone co wynika z braku "burzy hormonów", lepiej znoszą dominacje, i niereagują tak agresywnie jak pozostałe koniki. Klacze mają swoje dni to racja dlatego dobrze trzeba wyczuć konia, ale w hipo widzałam nieraz, że jednak się ich używa. Największa frajda to same dzieciaki jak zadowolone wracają ze stadniny i mówiąc że koniecznie chcą powrócić. Moja mama ma ośrodek hipo z dużą ilością koni(oczywiście niewszystkie się nadają), częśc koni idzie na sprzedarz bo mamy hodowle. Dzieci przyjeżdzają czasem w ciężkim stanie zdrowotnym tzn. np z zespołem downa(to cały zespół chorobowy włacznie z sercem) i widze że to cholernie pomaga ale tym bardziej dla takich mocno chorych dzieci musi być dobrany odpowiedni koń, najlepiej oczywiście co ma swoje lata i jest doświatczony :grin: A wiecie że niektóre konie potrafią być zazdrosne o dzieciaki?? :grin:





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych