Skocz do zawartości

Welcome to Świat Koni
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

"Właścicielem pensjonatu być "jest...


53 odpowiedzi w tym temacie

#1
nurwadi

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 96 postów
Być właścicielem pensjonatu....ciężka praca. Nie każdy się do tego nadaje. Trzeba mieć stalowe nerwy, dużo dooooobrej woli, jeszcze więcej cierpliwości i pracowitości. To wcale nie sielanka, praca 24 g na dobę, 7 dni w tygodniu i 12 miesięcy bez urlopów. I jeszcze klenci, różni, sympatyczni , obojętni i działający na nerwy. Jak mawiał mój znajomy, jedyne co w pracy przeszkadza to klienci. Czym być lepiej, właścicielem pensjonatu czy klientem?

#2
Stan

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 203 postów
Przesadzasz. Ja swoich klientów lubię i to bez wyjątku. Mam zresztą wrażenie że ze wzajemnością. I może to jest klucz do sukcesu - jeśli ty lubisz klientów jest spore ryzyko że oni ciebie też jeśli ich nie lubisz nie licz na zbyt wiele z ich strony - a może zmień prace...
Ja mam czas na nawet kilkudniowe wyjazdy - tak sobie to ustawiłem. Jeśli nie jesteś w stanie na tydzień wyjechać jest to sytuacja bardzo niebezpieczna - co się stanie z końmi jeśli zachorujesz, ulegniesz wypadkowi itp??
A Twoje pytanie postawione jest co nieco przewrotnie wolisz sprzedawać czy kupować? :mrgreen:
PS
przesadzasz z klientami bo lekki chleb to nie jest to fakt ale za to jak smakuje 8)

#3
Gość_Siwa._*

  • Gość
Stan całkowicie sie z tobą zgadzam,ważne zeby lubic to co sie robi.Jeśli praca nie daje satysfakcji to chyba najgorsze co moze sie człowiekowi przytrafic.Ja tez lubie i szanuje swoich klientów i też mam wrażenie że z wzajemnoscią.Tak jak piszesz ważne zeby sobie wszystko dobrze poustawiac i zaplanowac.Ja np znalazłam wreszcie czas na studia i wcale mi to nie koliduje z prowadzeniem stajni.

#4
nurwadi

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 96 postów
Stan, ja nigdzie nie napisałam, że prowadzę pensjonat. Tym bardziej nie dałam nigdzie do zrozumienia, że nie lubię swojej pracy. Wystarczy czytać ze zrozumieniem. Nie ma potrzeby mnie atakować. A że pytanie przewrotne? Owszem, zgadzam się. Miało tylko zachęcić do dyskusji nad barami i cieniami prowadzenia pensjonatu. Przykro mi, że Stan I Siwa nie zrozumieli moich intencji. Nie mniej jednak zapraszam do dyskusji.

#5
ten_veroniq

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 5417 postów
  • Miejsce zamieszkaniazachodniopomorskie
Ja jestem od niedawna posiadaczem kupy ruin pod lasem, więc pensjonatu jeszcze nie prowadzę (z naciskiem na "jeszcze", bo mam nadzieję jak najszybciej zacząć), ale przez jakiś czas zarządzałem dużą stajnią (hotel, szkółka jeździecka), a od pewnego czasu dzierżawię własną stajnię i przez pewien okres prowadziłem jazdy również na swoich koniach.

Tak więc z posiadanego doświadczenia mogę powiedzieć, że "jaki pan, taki kram". U właściciela niezadowolonego ze wszystkiego, z pretensjami na każdym kroku, bez kultury osobistej, narzekający że tylko dokłada do interesu i niemal z łaski w ogóle oferuje hotel, wciąż żonglującego cenami... u takiego właściciela nie będzie zdrowej atmosfery w stajni. Ludzie - zarówno pracownicy, jak i klienci - nie wiedzą, czego się spodziewać. Nastroje odbijają się na koniach. Słabo opłaceni pracownicy nie mają motywacji, zastrzeżenia klientów nie są uwzględniane...
Takiej stajni nikomu nie polecam.

Jeżeli na początku wyznaczy się pewne zasady, do których stosuje się zarówno właściciel pensjonatu, jak i jego klienci, a do tego obie strony dażą się szacunkiem i sympatią, to bardzo dobrze rokuje na przyszłość ;)

Jak zauważyli przedpiszący - trzeba lubić to, co się robi. Jeśli ktoś otwiera pensjonat dla pieniędzy, a nie ma pojęcia o koniach, lub wręcz ich nie lubi... Cóż, przede wszystkim stracą na tym zwierzęta, a cały interes nie ma raczej długiego żywota przed sobą.
Codzienne obowiązki nie są zbyt uciążliwe: rano karmienie, wypuszczanie koni, zimą zadawanie siana na dworzu, sprzątanie boksów. W południe zganianie i karmienie, następnie wypuszczanie i usówanie nowych nieczystości z boksów. Wieczorem zganianie, czyszczenie, karmienie. Do tego dochodzi regularna kontrola sprzętów (zamknięcia bramek, automatyczne poidła itp.), na bieżąco reperacja ogrodzeń padoków, sprzątanie okólników, uzupełnianie wody na wybiegach. Czasem jest jeszcze przypianie koni do karuzeli, lub lonżowanie / przeganianie na prośbę właściciela, moczenie siana, szykowanie specjalnych mieszanek paszowych...
Wg mnie to naprawdę nie zajmuje dużo czasu. A już zwłaszcza, gdy przy większej ilości koni dysponujemy pracownikiem. Zostaje czas na dokształcanie, relaks, a nawet pracę nie związaną z końmi, jeśli ktoś wykonuje wolny zawód.

Inna sprawa, jeśli właściciel hotelu jest jednocześnie instruktorem, prowadzącym jazdy, lub oferuje takie usługi, jak zajeżdżanie koni, czy trenig sportowy. Wtedy dzień jest bardziej napięty.

Nie wyobrażam sobie dla siebie innego zajęcia, niż praca związana z końmi i mam nadzieję, że mój pensjonat przyciągnie sympatycznych, odpowiedzialnych, wyluzowanych ludzi, którzy znajdują przyjemność w obcowaniu z końmi, a nie traktują ich jak modnego hobby, czy sportowej maszyny. Ale przy tym nie wyobrażam sobie, abym przez cały rok, 24 godziny na dobę poświęcał się tylko stajni. Od wszystkiego trzeba mieć trochę wakacji, bo inaczej przyjemność staje się przykrym obowiązkiem, rodzi się frustracja. A nie o to przecież chodzi...
nie mam internetu do odwołania, kontakt 502 309 385

#6
Stan

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 203 postów
Sorki - to ni ebyło do Ciebie raczej do Twojego znajomego. To o zmianie pracy było bezoosobowo jako ogólne prawidło - soorki jeszcze raz; nie chciałem na nikogo napadać a juz najbardziej na Ciebie

#7
nurwadi

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 96 postów
Stan, ok ;) , zgadzam się, że swoją pracę trzeba lubić.

#8
met

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2573 postów
  • Miejsce zamieszkaniaprawie jak krakow
nie mogę się porównywać do stajni pensjonatowych...
prowadzę małą stajenkę, w której mieszka 6 koni. oprócz mojej Ibizki są jeszcze 3 konie właściciela stajni i 2 konie pensjonatowe (należące do jednego małżeństwa). cóż, muszę wam powiedzieć, że to jest jednak duży wysiłek!
pensjonariusze za 2 konie płacili 350zł jesienią, teraz doszło nieco inne jedzonko, więc płacą w sumie 450zł. u koni nie bywają. uważają, że największą radością będzie dla mnie codzienne objeżdżanie szalonej Belindy i systematyczna praca nad zajeżdżaniem Elwisa. codzinne czyszczenie koni, oczywiście 2-krotne sprzątanie w stajni, pielęgnacja sprzętu... tak, to należy do moich obowiązków, bo przecież oni za to właśnie płacą! niestety w ten sposób wychodzi na to, że ja karmię ich konie ;)
lubię te zwierzaki, więc pracujemy sobie wspólnie, bo w innym wypadku np. Bela chodziłaby pod siodłem raz na 2tyg., ale oczywiście wsiadamy i 'heja!' - a że to nie jest zdrowe...
potrzebne były osobne wybiegi. żeby Elwis (na szczęście goniony przez klaczki) nie stał sam, puściłam go z naszym Jukatanem. po jakimś czasie okazało się, że chłopak przyniósł do stajni grzybicę (ufff... na szczęście klaczki są zdrowe! ale Jukatanowi się nie udało...) i zapalenie oskrzeli - Ibiza, Kaja i Itaka mi się zaraziły, a leczenie było kosztowne.
ciągle nie podpisali umowy, bo 'zapominają'. z rozliczeniami za weta i kowala też jest różnie. szczotki i czapraki musiałam koniom dać swoje, bo oni nie mają.
koń nie daje nóg? to trzeba go nauczyć! ...

a szefo twierdzi, że jego końmi powinnam zajmować się jak swoim i w zasadzie do tego się poczuwam. tyle dobrze, że robi za kierowcę, kiedy trzeba jechać po kukurydzę, pasze, trociny czy co tam jeszcze...

mogłabym ograniczyć to wszystko (karmienie, wypuszczanie na wybiegi i porządek w boksach) do minimum, ale wiem, że nie zrobię tym na złość właścicielom, tylko koniom...
1% podatku zbieramy dla Komitetu Pomocy dla Zwierząt: nr KRS 0000015352 - cel szczególny "Szkapa"

#9
Anita

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 952 postów
  • Miejsce zamieszkaniag-ce
No niestety różnie bywa w takich stajniach szczególnie pensjonatowych. Oczywiście również uważam że jeżeli się nie lubi takiego zajęcia to nie powinno się tego robić, cierpi na tym nie tylko pracownik ( właściciel) ale równierz zwierzęta i ludzie którzy tam przychodzą. Niestety rola pracownika jest o tyle trudna że praktycznie jest się od wszystkiego, sprzątanie, czyszczenie, doglądanie koni czy są zdrowe, pilnowanie czy pracodawca zatroszczył się o zakup paszy, it.p, itd. Nie żadko trzeba być jeszcze instruktorem, zajeżdżaczem. (Tak miałam przyjemność równierz pracować) Czasem bywało tak że w trakcie treningu z młodym koniem przychodził klient i niestety trzeba było przerwać trening ( co było bez sensowne) i iść do klienta, albo trzeba karmić konie i równoczeście prowadzic jazdę, hmmm to chyba nie jest do zrobienia chyba że człowiek potrafi się pączkować. Znów rola właściciela jest taka iż oczywiście musi mieć kasę aby to wszystko utrzymać ;) nieżadko oszczędza na wszystkim począwszy od pracownika na paszy dla koni skończywszy ;) Niestety w takiej niezdrowej atmosferze dochodzi do problemów, związanych również z właścicielami koni pensjonatowych, są różni, są tacy którzy przychodzą raz na 2 tyg. lub rzadziej ich raczej nie obchodzi jaka jest atmosfera w stani, są tacy którzy najchętniej postawili by swego konia w ramce i chuchali na niego 24h na dobę, ci przejmują się wszystkim i często jest tak,że nawet we wzorowych warónkach im coś nie pasuje. No i zwykli posiadacze koników, którzy wiedzą jak traktować swoje koniki, wiedzą co im potrzeba, którzy mają pełne prawo życzyć dla swoich pupili normalnych warunków.
Może to wszystko jest bardzo uogólnione i przesadzone ( bo jak już wiecie lubię przesadzać ;) ) ale ogólnie chyba tak to można skwitować.
Anitasc

#10
Gość_Mozambik_*

  • Gość
Zgadzam sie z Anitą, ja akurat jestem zwolennikiem jak najbardziej szczegółowych umów pensjonatowych, niech ma nawet grubość ksiązki , eliminuje to potem wątpliwości typu " a myślałem ze czyszczenie mojego konia jest też w cenie pensjonatu". Jest jeden warunek - własciciel pensjoantu musi chcieć mieć pensjonat. Jeżeli ktoś zastanawia sie czy mu sie bardziej opłaci stacja benzynowa czy pensjonat to niech sobie daruje. Niestety ciągle w POlsce popyt przewyższa podaż i właściciele mogą dowolnie dobierac sobie pensjonariuszy a takze pozbywac ich sie wg widzimisię.
Jednak tekst typu "ci własciciele koni to własciwie mi przeszkadzają, po co oni w ogóle są " to : no comments. To tak jakby własiciel hotelu narzekał ze goscie oprócz płacenia za pokój chcą jeszce , o zgrozo, nocować ! W głowach im sie poprzewracało ;)

#11
Gość_Siwa._*

  • Gość
Nurwadi ja wcale nie chciałam na ciebie napadac,napisałam po prostu jak to wyglada z mojego punktu widzenia.Nie mam nic do tematu tej dyskusji,a nawet uwazam ja za ciekawa i potrzebna

#12
met

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2573 postów
  • Miejsce zamieszkaniaprawie jak krakow
hmm... u nas nie ma problemu z oszczędzaniem - czego nie mamy swojego, to wiadomo, że trzeba kupić i już. ja mogę nie zjeść kolacji albo zrobić sobie frytki zamiast wykwintnego obiadu, ale nie będę przecież oszczędzała na koniach!
to samo z umowami... co z tego, że w umowie będzie, że to oni czyszczą konia, jeśli i tak ja będę musiała to zrobić, bo mi żal biedaka. tutaj jest troszkę odwrotnie niż wszędzie indziej - normalnie daję się wykorzystywać tym naszym pensjonariuszom.
właściciel stajni nie wtrąca się w konie w ogóle, chyba że właśnie jest potrzeba dowiezienia czegoś.
1% podatku zbieramy dla Komitetu Pomocy dla Zwierząt: nr KRS 0000015352 - cel szczególny "Szkapa"

#13
ten_veroniq

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 5417 postów
  • Miejsce zamieszkaniazachodniopomorskie
A to się nieczęsto zdaża... bo zwykle to klient (czyt. jego koń) jest pokrzywdzony ;)
Dlatego Ja, jako wieloletni klient przeróżnych stajni hotelowych, jestem jak najbardziej za szczegółowymi umowami. Jak ma to i tak nic nie dać, to nie da - konie wędrują do trzeciej, piątej stajni. A jak właściciel jest formalistą, to mamy na niego "prawną" podkładkę.

W stajniach pensjonatowych zawsze walczyłem z tym, że:
1) nie pozwala się moim koniom wykorzystać całego dnia na padoku
2) moje konie mają syf w boksie, a mnie się nie pozwala tego posprzątać (bo ściółka kosztuje!)

Jak będę prowadził stajnię hotelową, to podpiszę z klientami dość szczegółówe umowy. Z których mam zamiar się wywiązywać ;) A jeśli oni się nie wywiążą... cóż, impas. Bo konie lubię i nie chcę, by na tym ucierpiały.
nie mam internetu do odwołania, kontakt 502 309 385

#14
Gość_Mozambik_*

  • Gość
met i veroniq, mam propozycję : sklonujcie sie i przeprowadżcie te swoje klony do Wrocka. ;)

#15
Anita

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 952 postów
  • Miejsce zamieszkaniag-ce
Tak najlepiej się sklonować szczególnie w pracy bo czasem samemu trudno podołać wszystkiemu, szczególnie że pod koniec miesiąca dostaję się marną pensje za którą ciężko wyżyć, a w domu czeka niezadowolony mąż Który czuje się zdradzony że więcej czasu poświęca się koniom niż jemu. ( czego skutki czuję do dziś,pomimo iż konie widuję 2x w miesiącu to i tak za dużo ;) ) Wiecie co pod koniec roku wzięło mnie znowu na smutki więc już nic nie będę pisać, aż mi przejdzie. ;)
Anitasc

#16
Ciapkoszczak

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 1500 postów
  • Miejsce zamieszkaniaokolice Warszawy
Wiecie, długo się zastanawiałam co napisać na tak prowokacyjnie zadany temat. Gdyby było zadane, świeżo po otwarciu mojej stajni, byłaby euforia, entuzjazm i nic poza tym. Tego roku latem, gdy padałam na pysk (stajenny na urlopie, jazdy rekreacyjne, obrządek, trening koni, przygotowania do zawodów), powiedziałabym że tylko idiota decyduje się na prowadzenie stajni. Ale tak serio, serio - to prawdą leży gdzieś po środku. Kocham to czym się zajmuję. Czasami jest ciężko, czasami (gdyby nie internet) to zanudziłabym się na śmierć. Hali nie mam, więc okres szarug jest okresem wypoczynkowym. Nie ulega wątpliowści, że trzeba to kochać żeby się tym zajmować. Właściciel stajni nie ma świąt, nie ma urlopu (piszę o takim przypadku jak mój, gdzie prowadzę stajnię sama, sama jestem instruktorem i trenerem a stajenny przychodzi na pół dnia). Zwierzęta muszą codziennie dostać jeść, codziennie muszą wyjść. Mam bardzo sympatycznych pensjonariuszy (poza małymi wyjątkami), wszyscy chętnie pomagają, jeśli zaistnieje taka sytuacja. Koniczka jest w ogóle nieoceniona w swojej pomocy, zawsze mogę na nią liczyć. Mogę dzięki takim ludziom wyjechać na 2, 3 dni (np. jakiś kurs). Ale ja mam fioła na punkcie stajni i tych zwierzaków i jak jestem poza nią to i tak ciągle myślę co się tam dzieje. W stajni przebywam 24h na dobę. Wszystkie konie traktuję tak samo, niezależnie od tego czy są moje, czy pensjonatowe. Oczywiście mam swoje sympatie (bo kto ich nie ma) oraz te, które mniej lubię. Jednakowo dostają jeść, jednakowo są wypuszczane. Nie prowadzę usługi pt. czyszczenie koni a i swoich nie pucuję 5 razy dziennie, wychodząc z założenia, że brudny koń to szczęśliwy koń. Jeśli jest taka potrzeba wieczorem zakładam owijki, robię wcierki, lonżuję na prośbę właściciela, zakładam i zdejmuję derki. I to są że się tak wyrażę usługi standardowe wliczone w koszt pensjonatu. Trening konia to już jest opłata dodatkowa. Tak samo jak jazdy indywidualne. Ścielenie, wywożenie gnoju robi stajenny w południe, ja wieczorem dościelam tylko tym koniom, które mają własny pomysł na architekturę wnętrza boksu. Ponieważ stajnię dzierżawię i mam mało własnego terenu, wszystko muszę kupować, tak więc jeśli chodzi o finanse to optymistycznie mówiąc wychodzę na tym średnio. ;) Ale wstaję rano uśmiechnięta i kładę się spać uśmiechnięta a przecież o to chodzi w życiu żeby robić to co się lubi. Moja stajnia nie jest żadnym eksklusiwem, ma wiele wad budowlanych (przed którymi mam nadzieję się ustrzec jak już będę na swoim), ale chyba i koniom i ludziom nie jest tu źle. Atmosferę stajni robią ludzie a u mnie jakoś nie chce im się wychodzić po skończonej jeździe, więc chyba jest sympatycznie. Tak więc dobrze jest być właścicielem stajni, człowiek ma kontakt z ludźmi a jednocześnie ma kontakt ze zwierzakami, które kocha. Przez te 2 lata, odkąd jestem na swoim, dowiedziałam się o zachowaniu koni dziesięć razy więcej niż przez wszystkie lata prowadząc jazdy w innych stajniach i posiadając konie, które stały na pensjonacie u kogoś. I wiem, że niestety bardzo niewiele wiem. One uczą pokory jak nikt inny.

#17
Anita

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 952 postów
  • Miejsce zamieszkaniag-ce
Zgadzam się z Ciapkoszczak, osoba która nigdy nie miała do czynienia z końmi lub tylko sporadycznie lub co gorsza ich nie lubi, boi sie ich, nigdy tego nie zrozumie, tacy ludzie potrafią nas tylko nazywać maniakami, lub że jesteśmy zboczeni ( nie wiem co maja na myśli- chyba że nie znaja znaczenia tego słowa)chorzy itp. itd. Na moję nieszczęście z takim człowiekiem teraz żyję ;) Sorry ale miałam się już nie odzywać. ;)
Anitasc

#18
Michał

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 5489 postów
To niestety prawda co napisały moje Prześwietne Koleżanki! ja takźe wielokrotnie spotykałem sie z opinia, że mam chopla na punkcie koni.Albo wręcz spotykam się z wrogościa w wypowiedziacj typu "skończ wreście z tymi konmi!", ale ile można gadac o samochodach?Albo o kobiałkach? No akurat o tym to raczej mozna długo... :mrgreen:
Prawda najbardziej boli oszustów...

#19
Gość__*

  • Gość
Moim zdaniem prowadzenie pensjonatu jest super sprawa i wydaje się lekkie, łatwe i przyjemne tak długo dopóki nie zacznie się tego robić samemu. Na początku są wielkie obietnice i marzenia jak to będzie, a potem ciężka praca. Ja nie prowadze pensjonatu. Mam tylko konia w którymś tam z kolei pensjonacie. I z mojego doświadczenia wynika, że wszystko jest fajnie na początku. Wielkie obietnice jak to konik nie będzie miał dobrze. I tak jest przez jakiś czas a potem klapa. Nauczyłam się, że jak chcę aby mój koń mial dobrze to nie mogę zadzierać z właścicielem stajni. SYMPATIA DO WŁAŚCICIELA KONIA PRZEKLADA SIĘ WPROST PROPORCJONALNIE NA KONIA. Kolejność wypuszczania na pastwisko, chowanie w złą pogodę, sprzątanie, poprawianie derki i inne takie pozostawiają wtedy wiele do życzenia. Spotkałam się też z takimi nieżyczliwymi wlaścicielami pensjonatu, którzy za każdą pomoc wołali dodatkowe pieniądze. Byli też tacy, u których można bylo zapomnieć, że koń wyjdzie na dwór. Były konie uprzywilejowane, a ponieważ był tylko jeden padok na który konie mogły wyjśc, więc wychodzily tylko te "najważniejsze" dla tego kto wypuszczał. Pańskie oko konia tuczy i trzeba być u konia codziennie, nie ważne czy w pensjonacie jest układ super czy nie. Umiesz liczyć, licz na siebie, wtedy koń będzie miał zrobione co potrzeba. Odrobima pracy przy własnym koniu nikomu nie zaszkodzi a właściciel stajni może mieć trochę mniej roboty.

#20
Gość_gość- kaśka_*

  • Gość
czytam to wszystko i tak sobie mysle, skad ja to znam... :cry: od niedawna posiadam wlasna stajnie, nieduza jest obecnie 7 koni, i niewyobrazam sobie ze moglabym robic cos innego....a w stajni pracuje sama..
ale nie powiem, ze zawsze jes łatwo...sa lepsze i gorsze dni, lepsi i gorsi klienci, sa rozne konie, jedne darze wieksza sympatia inne mniejsza. tak to jest na swiecie, nawet w tym konskim
sama przez dlugi czas trzymala swojego konia w pensjonacie, zanim stanal "w domu". powiem tak, czesto sie zdarza, ostatnio nawet bardzo czesto, ze pensjonariusze wymagaja od wlascicieli stajni wrecz cudow! na poczatku jest ok, ale po jakims czasie zacynaj krecic nosem, marudzic, narzekac itd itp.( wiem tez ze czesto maja na co narzekac)
moim zdaniem wiekszosc jest przewrazliwiona na punkcie swoich koni. oprocz umowy czasem trzeba troche zaufania...w koncu sama umowa niczego nie zdziala..no chyba ze ktos dla sportu lubi innym utrudniac życie i ciagac go po sądach...
takze wszyscy pensjonariusze! starajcie sie doszukiwac dobrych rzeczy w waszych stajniach a nie tylko tych najgorszych i szukac dziury w calym...bo przeciaz nikt nie jest do konca doskonaly i ma prawo sie mylic......(oczywiscie nie kosztem waszych koni!!!!) bo czy to wazne ktory wyjdzie pierwszy na wybieg...skoro i tak wszystkie bede biegac...





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych