Skocz do zawartości

Welcome to Świat Koni
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

"Właścicielem pensjonatu być "jest...


53 odpowiedzi w tym temacie

#21
Cactoos

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 179 postów
hej, jesli moge cos wtracic to uwazam iz tylko i wylacznie postawa wlasciciela wobec swoich klientow odzwierciedla atmosfere w stajni, jezeli sa traktowani jako zlo konieczne to mysle ze lepiej zamknac biznes, czasy sie zmienily i teraz to KLIENT NASZ PAN
Karuzela i solarium dla koni !!

www.karuzele.stadniny.pl

www.KaruzeleDlaKoni.pl

#22
met

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 2573 postów
  • Miejsce zamieszkaniaprawie jak krakow
no tak... ja proponowałam - ułożę konie, oswoję dziką Belę, werkowanie i dojazd weta gratis, wałaszka trzymałam za friko (ponieważ się w nim zakochałam)... i co? i jak klient przychodzi i mówi mi, że za drogo, że chce faktury od weta (bo nigdy nie ma czasu, żeby podczas wizyty być w stajni), to i ja zaczynam inaczej podchodzić do takiego człowieka. wydaje mi się to naturalne.

nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, Cactoos. niestety atmosfera jest zależna od jednych i od drugich tak samo.
1% podatku zbieramy dla Komitetu Pomocy dla Zwierząt: nr KRS 0000015352 - cel szczególny "Szkapa"

#23
Cactoos

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 179 postów
Pewnie ze tak tylko ja mowie gdy jest wlasnie taka sytuacja ze wlasciciel czy zarzadca osrodka traktuje klientow jako zlo konieczne, w taki sposob upada bardzo duzo mniejszych i wiekszych osrodkow
Karuzela i solarium dla koni !!

www.karuzele.stadniny.pl

www.KaruzeleDlaKoni.pl

#24
Gość__*

  • Gość
Prowadzenie pensjonatu dla koni nie zajmuje za dużo czasu? Jestem w szoku. Chyba tylko tym, którzy mają do tego zatrudnionych ludzi, tylko jak wyżyć z takiego interesu. Z tego co napisałeś to rozumiem, że jedzonko samo dostarcza się do stodoły czy silosa, że zawsze kupujesz siano i owies na cały rok. Ja mam żniwa i sianokosy, a żarełka i tak brakuje więc muszę kombinować, gdzieby można było kupić tanie i dobre, marchewkę dowożę co tydzień bo inaczej się psuje, od czasu do czasu wizyta wet w stajni (i zawsze jestem, żeby wiedzieć co komu dolega)jeszcze do tego kowal. Sama kontrola stanu koni na 12 sztuk zajmuje mi około 30 minut, tu kopytka, tu nóżki czy nie spuchły i jakos nie wyobrażam sobie wyjazdu bo chcę od tego odpocząc, bo mnie to nuży, ja to uwielbiam i już.

#25
mosewa

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 114 postów
  • Miejsce zamieszkaniakuj-pom
Witam :)
Aby nie tworzyć nowego wątku podepnę się pod stary i zapytam o: "trzymanie koni w stajni na wysokiej ściółce"- co to dokładnie znaczy?

#26
frostiness

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 346 postów
Nie chcę palnąć gafy. Może chodzi o dościelanie,tzn nie wygarnianie do czysta?

#27
edzia 69

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 10033 postów
  • Miejsce zamieszkaniaWyspa Wolin
Prawidłowo jest na głebokiej ściółce. Dościela sie codziennie, a wybiera od czasu do czasu.

#28
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
...jest być ciężko, choć to zapewne zależy od klientów jakich się ma, na jakich się trafi.
Kilka dni temu musiałam po dośc przykrej i pierwszej w moim życiu takiej rozmwe, zwyczajnie zwolnić kogoś. Wiem, że to moja praca i płaca za konia, ale dbając o kontakt z podopiecznymi jak i ich właścicielami, mależy sie starać, a starania były odebrane zupełnie w inny sposób. Moja argumentacja jak groch o ścianę się odbijała. Nie tarfaiało, że konia, który kopie, się oddziela i próbuje z innymi, potem w efekcie chodzi sam niestety. Że właściwie drogą eliminacji doszłam do tego, że konik pensjonatowy miał lekkie sraczki, co uważam, jest podem do ich weryfikacji (powód, skutki) przez lekarza, który przy pierwsezj rozmowie kazał konia odzielić, co zrobiłam już wcześniej mi.innymi z tego właśnie powodu. Nie moja brocha wołać weta gdy z konia się nie leje, a robi krowie placki i czekałam na reakcję właściciela ponad tydzień. Oczywiście wcześniej zarzuty do mnie, że mokro w boksie, że jak sprzatam, że pewnie mało ścielę... Nie mogłam się doprociść informacji o dacie i czym był odrobaczony - właściciel nie notuje takich pierdoł więc moim zdaniem - ma w to zwyczajnie w D-ie. Nie mogąc się doczekać, sama sprowadziłam weta niestety tego lepszego i zarazem nieco droższego i oczywiście chryja... Trwające ponad 2 tyg odrobaczanie złożone, weryfikacja, potem badanie kupy (jeszcze przed koniem), odpiaszczenie. Nie wiem czy właściciel wykona to wszytsko, bo go już u mnie nie będzie. A konik jak się dowiedziałam po prostu "tak miał" zawsze, że srał na "krowio" i pierdział "śmiesznie" i często. I było dobrze w innych stajniach- nikt nigdy na to nie zwracał uwagi, aż w końcu padło na mnie. Po prostu chcę by był zdrowy, choć nie mój, jestem zła, chamska, bo wywieram presję. Zdrowy mógłby być z końmi, mógłby chodzić po łące, a że nie jets wyjaśniony powód (może być ich kilka), to niestety łazi oddzielnie. Poza tym nie wiadomo czy nie zakazi łąk, a jak wiecie wpuszcza sie konie po wykłoszeniu lub pierwszym pokosie jeśli się ma co kosić, po odrobaczeniu i zdrowe, inaczej można trafia się w błędne koło. W skrócie: z pełną świadomością chcesz dobrze, jest jak zwykle. Konik musi mieć podawane zielone koszone (jeśli nie jest puszczany na łąki) więc koszę. Właściciel konia raz widział jak koszę coś i były to akurat: trawy, krwawnik rumiany, bławatki i inne ( jednorazowo chciałam skosić pewne miejsce) i zarzut " widziałam co podajesz mojemu koniowi"- chwasty... A ten koń to Hucuł :-P więc... Włsćicielowi nie kazano fikać u mnie- byłam ostatnią stajnią, w innych w okolicy jest dziewczyna spalona. Ode mnie może jedynie jechać pod Łódź, ale benzyna i czas... I rezygnuje z konia . Mam się czuć winna?

I powiedzcie mi, jak można mieć 5 lat konia i żadnego nr telefonu do weta (jakiegokolwiek hipiatry ) ?
Jak można pytać ile razy w roku koń ma być odobaczony?
Jak można nie notować dat i środków odrobaczających?
I mając hc czepiać się widzianego raz koszenia urozmaiconej bardzo kolacyjki dla hc?
Jak nie można (juz tak grzecznościowo) zapytać ile czasu zajęła naprawa i czy cos jestem winna za pracę przy opgrodzeniu, które zniszczył koń, bo w końcu to hc np. wyłamał betonowy, zbrojony słup i cała brama padoku była do wymiany (cały dzień pitolenia się z wyciąganiem słupa, montaż nowego itd...) ?
Mnie się nie mieści to w głowie, że proszę o interwencję w sprawie zdrowi czyjegoś konia, aż w końcu sama muszę wziąć sprawę w swoje ręce, a ręce właśnie opadają.
Baba z wozu...

Zgadzam się z met- atmosfera jest zalezna od obydwu stron. Z innymi nie mam tego problemu. Wgląd do paszportu jest konieczny, dokument (zapiski w zeszycie) o odrobaczaniach (czym i kiedy). I paszport należy właściwie zabrać. Wszytsko zależy na kogo się trafi.

#29
Obiś

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 5426 postów
Ja myślę, z punktu widzenia kogoś, kto prowadził pensjonat i od lat kogoś trzymającego konia po pensjonatach, że z jednej i drugiej strony za razem jest być trudno...i łatwo.
Kwestia tego, do kogo się trafi i jakim jest się samemu.
Uważam, że wielu podstawowych pomyłek pozwala uniknąć wcześniejszy wywiad środowiskowy i rozmowa z właścicielem o tym, co jest dla nas priorytetem. Tak po prostu. Każdy ma inne wymagania, co innego stawia na czele swojej piramidy potrzeb(konia i własnych) i choćby z tego powodu stajnia może pasować lub nie.

ugier Opisana przez Ciebie sytuacja jest dla mnie abstrakcją. W zasadzie odkąd mam konia mam zapisane wszelkie odrobaczenia, kowala itd. I nie wyobrażam sobie,żeby było inaczej. Nie mieć numerów weterynarzy? To tak się w ogóle da?...
Żyj tak, aby nie żałować żadnego dnia,żadnej godziny,minuty,sekundy...
Podejmuj decyzje dobre dla siebie i nie przejmuj się, gdy nazwą Cię egoistą...

I pamiętaj, tylko wariaci są coś warci...

#30
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Obiś- da sie jak widzę :mad:, można. Jeśli się sceduje wszelką odpowiedzialność na właściciela stajni i ma się właśnie takie oczekiwania jak widać stu procentowej mojej odpowiedzialności. Na dodatek doszły mnie słuchy, że dziewczyna zrezygnowała z prowadzenia dogoterpii właśnie na rzecz hipoterapii, bo rzekowmo sama stwierdziła- na tym co końskie zna się dużo lepiej.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności napatoczył sie ktoś inny na miejsce pechowego klienta i będzie prowadzić zajęcia hipo (ja za bardzo nie mam na to czasu, ale z początku pomogę). Żal mi tylko konika, bo pójdzie gdzieś w świat, znów ze swoją sraczką, bo sytuacja się powtarza. Osobiście starałbym się to zweryfikować i leczyć, ale co zrobi właścicielka- nie wiem. Może sprzeda go, odda nic nikomu nie mówiąc, by nie mieć problemu, tylko wczesniej tyłek mu umyje. Bo wyolbrzymiam przecież...

#31
klaudiandm6

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 3005 postów
Dokładnie tak jak pisze Obiś z tym, że nie zawsze wywiad środowiskowy coś da. Byłam ze swoimi końmi w 3 pensjonatach zanim trafiłam na swoje i powiem tylko, że na jeden czekaliśmy kilka miesięcy na boksy bo wiedzieliśmy, że trafimy prawidłowo i wtedy byłam bardzo zadowolona. Konie miały ruch, wyglądały i jak coś się działo to od razu wiedziałam. Oczywiście Ugier sytuacja którą opisujesz o braku numerów do weta i zapisanych dat jest dla mnie całkowicie abstrakcyjna. Bądźmy poważni. W ostatnim pensjonacie mieliśmy takie same daty odrobaczeń więc wszystko szło hurtowo ja tylko dopłacałam za środki i wszyscy byli zadowoleni. Wiedziałam, że z tymi osobami mogę zostawić moje konie bezpiecznie i choćbym miesiąc ich nie widziała to miałam pewność, że są całe i mają się dobrze. Tak samo Oni wiedzieli, że w razie wyjazdu bądź też konieczności pomocy pomogę, a jeśli konie będą zostawione ze mną to w całości przeżyją.
Reszta gdy prowadziłam taki wywiad i z wierzchu wyglądało ok i tak się nie sprawdziło. Obiecane coś innego, realia zupełnie inne.
Serio wszystko zależy na kogo trafisz i od podejścia.
"Żadne zwierzę nie szydzi z innego, które jest do niego podobne jak kropla wody do drugiej. Tylko człowiek jest zdolny do takiej samo wzgardy."

#32
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów

Wyświetl postUżytkownik klaudiandm6 dnia 27 lipiec 2014 - 22:06 napisał

Reszta gdy prowadziłam taki wywiad i z wierzchu wyglądało ok i tak się nie sprawdziło. Obiecane coś innego, realia zupełnie inne.
Serio wszystko zależy na kogo trafisz i od podejścia.

Hehe, skąd ja top znam :twisted:

I dodam, że dla mnie to co pisze ugier już taką abstrakcją nie jest.
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#33
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Mario, mnie się wydawało, że jeśłi się ktos decyduje na posiadanie konia, jest człowiekeim odpowiedzialnym. Takich ludzi do tej pory znałam, niestety myliłam się bardzo. I ciekawe co mnie jeszcez zaskoczy.
Właściciele stajni i ośrodków, pensjonatów mają prawo do decydowania kogo wziąć na pokład i z kim da sie dalej iść przez zycie jednym słowem, bo te nasze stajnie są bardzo istotnym jego elementem.

A dodam jeszcze, że jak w większości wypadków- umowa jest na gębę, choc robiłyśmy przymiarki do formy papierowej. Ale gdy szkic umowy dostałam drogą mailową, pośmialismy się z mężem w domu nad roszczeniową jej formą oraz samymi zobowiązaniami jednej ze stron czyli właściciela stajni. Cóż, po racjonalnych korektach uwzględniających już obie strony nie doszło do podpiasnia umowy, bo ta zobowiązuje... Rozbawia mnie to.
Najdziwniejsze jest to, że Maria i zapewne wielu innych ludzi podobne przypadki znają i nie mamay wpływu na zmiany postępowania , podejścia do ...ludzi.

#34
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów
Teoretycznie każdy kto decyduje się na jakiekolwiek zwierzę jest osobą odpowiedzialną. Niestety tylko teoretycznie, bo w praktyce to już bardzo różnie bywa (w końcu po ulicach biega mnóstwo bezpańskich zwierząt, które są, a raczej były własnością "odpowiedzialnych" ludzi).
Nie tak dawno znalazłam na fb na profilu jednej miłośniczki koni zdjęcie obłupanego kopyta i pytanie czy takie odłamanie wymaga wizyty kowala, bo kowal był raptem 3 miesiące temu a nie chciałaby go wzywać zbyt często. Z dyskusji, jaka wywiązała się pod zdjęciem okazało się, że ten koń widuje kowala raz w roku, a dziewczyna nie widziała w tym nic złego :blink: Mało tego, koń był normalnie użytkowany pod siodłem, a że dziewczynka lubi sobie poskakać to se konik na takich kopytkach musiał jakoś w tych skokach radzić :mad: Fakt, że nijak ma się to do pensjonatów, bo ona miała konia w przydomowej stajni, ale sama sytuacja pokazuje jak bardzo "odpowiedzialni" są ludzie posiadający zwierzęta i jaką "dużą" wiedzę mają o nich i ich potrzebach.
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#35
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Mario, moja klientka wprowadziła z bukmanki konika wraz z kózką. Kuzia miała... płozy zamiat racic... Zrobione szybko u nas, ale już zdeformowanych stawów nie naprawię. Pytam czemu tak??? "A, bo nie wiedziałam, ze trzeba kozom obcinać". Przemilczałam, choć jak ma sie kilkoro dzieci w domu, paznokcie się im obcina jak są małe, konik ma robione kopyta też (czasem), a koza czemu miałaby nie mieć przycinanych? Na dzieńdobry był niestey lekki zgrzyt. Potem na skutek złego stanu zrowia koza u nas padła. Wcześniej poinformowałam właścicielkę, że jest koza bardzo słaba i moim zdaniem chce odejść. "Jak wezwiecie weta i uśpi kozę, to ja wam oddam za zabieg". Wet żaden się nie zna na kozach na tyle by pomóc, a swoją stroną- stara kózka była, na oko było widać (tez mam kozy), chuda potwornie i bardzo słaba. Czeklaiśmy więc jeszcze na ostateczną decyzję właścicelki- tydzień nadziei na ozdrowienie, ale i żadnego telefonu z pytaniem o kozę... W końcu padła z odwodnienia (pojona była konewką- wlewy do pyszczka, ale raczej nie chciała przełykać) . Po przybyciu właścicielki- cały czas milczeniae i w koncu zarzut- przecież ja jej nie odrobaczyłam! A argumenty, że jek jest słaba, chora zapewne nie będę jej obciążać chemią nie trafiają. Każdego konia też się szczepi i odrobacza gdy jest 100% zdrowy. Żadnego pytania o utylizajcję, którą jako wąłścicelka kozy powinna się zająć osobiście!
Nie zrozumiem takich ludzi, trudno. Przykro mi tylko z tego powodu i pozostaje niesmak po takiej osobie. Pluję sobie w brodę, że ostrzegana nie posłuchałam znajomych, którzy radzili nie przyjmować do siebie tej dziewczyny. Każdy miał z nią jakiś problem.
A ja-będąc klientem kilku pensjonatów (zimując) kiedyś dostałam telefon z jednego z nich czy może poawię się ponownie w sezonie zimowym. To było miłe.
Ważne by nie palic mostów, bo potem nie ma się do kąd wracać.

#36
frostiness

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 346 postów
Widzicie,a moi "znajomi" dziwią się że wybierając pensjonat kieruję się takimi kryteriami- wygląd koni w pensjonacie bo to świadczy o dobrym karmieniu, pastwiska, jak największa ilość czasu na dworze i współpensjonariusze. A inni? Elegancki maneż, przeszkody,kryta ujeżdżalnia,piękna siodlarnia,pomieszczenia socjalne cuda wianki. Ja mam w nosie czy JA będę pławić się w czystości,koń ma mieć dobrze i już. Śmieją się że kowala mam co 8 tygodni bo koń ściera kopyto. Ale miałam już kiedyś chorego zaniedbanego konia. Teraz niech się wali i pali- szczepienia,odrobaczania i kowal muszą być regularnie, koń może być rozpuszczony jak dziadowski bicz,nieułożony i ogólnie małpiszon- ale ma być ZDROWY. Od nas też uciekały panieneczki co miały same śliczności do ubrania na konika,co to konik skakał przez co się da,miał 4 komplety derek kolorem do ochraniaczy dopasowanych,zakładanych na noc (nie wypuszczać na błoto bo się pobrudzi!) a w efekcie koń bujał się jak sierotka i masz narów jak ta lala,kopyta pocharatane,zimą zasmarkane toto,żebra wyłażą,ostry trening a potem sru na pastwisko (niech leci się napić,a co). Bezmyślność. Nie mogę być w stajniach gdzie jest więcej ludzi,zawsze trafiają się perełki takie jak te. Do kowala nie zmusisz ale moim zdaniem właściciele pensjonatu powinni mieć kalendarz szczepień i odrobaczeń,robić konie hurtem. Bo po pierwsze bezpieczniej,koń od konia nic nie złapie,po drugie mniej pretensji (ja już słyszałam że koń jak trze zadek to dlatego że pasza kijowa). Ale mentalności nie zmienisz,ludzie powinni przejść koński survival nim pozwoli się im kupić zwierza.

#37
ugier

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 508 postów
  • Miejsce zamieszkania.
Ech, roczniak i hala.... Jakiś absurd.

#38
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów
A ja Wam powiem, że nie dziwię się ludziom, którzy szukają pensjonatu z halą. Jeśli ktoś jeździ (a zakładam, że jeśli posiada konia to ma go właśnie po to, żeby jeździć) to chce to robić w jak najbardziej dogodnych warunkach i nie ma w tym nic dziwnego (przynajmniej dla mnie). Wiadomo, że roczniakowi hala jest potrzebna jak łysemu grzebień, więc nie mam tu na myśli przypadku opisywanego przez Żelkę, ale chodzi mi o ogół ludzi jeżdżących konno.
Ja w swoim wyborze kierowałabym się tez przede wszystkim tym, co jest dla konia, i to byłoby dla mnie najważniejsze, ale nie pogardziłabym zadaszonym lonżownikiem, halą i kwarcem na placu :mrgreen:
A do tego jestem gadżeciarą i uwielbiam mieć wszystko i jeszcze najlepiej, żeby to było dopasowane do siebie kolorystycznie. Lubię się ubierać pod kolor czapraka i mieć w szafie 14 derek (not a bene większość z nich nigdy nie była używana :mrgreen: ) ale mimo to nie jestem słit qniareczką i zawsze na pierwszym miejscu będzie dla mnie to, żeby koń miał jak najbardziej odpowiednie dla siebie warunki.
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D

#39
frostiness

    Advanced Member

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 346 postów
Maria ja pisałam o gorszym ekstremum :) U nas jest kilka stajni które kasują prawie tysiaka bo mają piękną ujeżdżalnię a konie świecą żebrami i kośćmi biodrowymi,nie mają siana tylko marnej jakości słomę a konie albo kiszą się całą dobę w boksach albo stoją na piachu ściśnięte bez grama siana,niejeden wychodził z tych stajni zapaprany grudą,sarkoidami i z wrzodami na żołądku. Ja też chciałabym mieć coś nad głową zimą bo póki co od października słabo z jazdą. Ale nie kosztem zdrowia kobyłki. I do komplecików też nie mam ŻADNYCH zastrzeżeń (jeżdżę na sprzęcie west i wierz mi że czapsów,kurtek,koszul,kapeluszy,padów,ogłowi usianych konczami i frędzlami mam od groma :D ) Ale na pierwszym miejscu kowal i wet,potem inwestycje w sprzęcik :) Rozwijając temat tej derki (nie chciałam wcale urazić osób "zagadżetowanych",absolutnie!) Przybyła do nas kiedyś zimą wychudzona kobyłka,świetnie skacząca ale eksploatowana ponad siły. Miała zakaz wychodzenia z innymi końmi bo "one ją gryzą",więc stała sama. Całą dobę chodziła w derce i stajennych ochraniaczach. Kobyłka tkała jak szalona po miesiącu,zrobiła się agresywna. Powiesiłam jej w boksie chociaż piłkę,bo mi serce krwawiło,dziewczyna rzuciła mi ją na ciuchy. Miała przerośnięte i poobłupywane kopyta a gdy zaproponowałam dziewczynie kowala bo akurat miał u mnie być usłyszałam,że kobyłka nie musi bo dużo pracuje a poza tym laska nie ma kasy teraz. Ok,nie ma akurat 50zł. Za chwilę na fb info że "jest! przyszedł jej super biały komplecik z Eskadrona!" To mnie razi. Nie miałam na myśli że trzeba dziadować na sprzęcie i komfortowych warunkach do jazdy. Ale mając kiepską sytuację finansową,ograniczone środki- jako priorytet traktować zdrowie konia.

#40
Maria89

    "Młoda szlachcianka z kasztanką"

  • Moderator
  • 14904 postów

Wyświetl postUżytkownik Zelka2303 dnia 31 lipiec 2014 - 09:39 napisał

Hala to luksus ale jesli masz wybor laki lub hala, to bez hali da sie naprawde obejsc.

Wiem, bo obchodzę się bez niej od początku mojej kariery jeździeckiej :) W tej chwili moje jeździectwo jest mocno kulawe i nawet teraz, kiedy jest pogoda to i tak nie jeżdżę :( ale jeszcze kilka lat temu żaden mróz nie był mi straszny i wsiadałam na kobyłę bez względu na pogodę. A jak się jeszcze bardziej cofnę pamięcią to przy -10 stopniach do południa brałam 3 konie na jazdę a popołudniu jechaliśmy z małżem w dwugodzinny teren :) Ehhh, bardzo mi brakuje czasów, kiedy moja kondycja i zdrowie były takie, że mogłam góry podbijać :(
Ja jestem osobą, która przenigdy nie postawiłaby własnych wygód ponad wygody i dobro konia. U siebie jest mi bardzo dobrze. Mam wybieg, mam pastwiska... tej hali niestety brak i pewnie już nic się w tej kwestii nie zmieni, choć kiedyś plany na halę były i bardzo niewiele zabrakło do ich realizacji :( Chyba, że wygram w totka to sama se ją postawię :mrgreen: ale wtedy to już w ogóle wiele rzeczy bym zmieniła w swoim końskim życiu :)

frostiness, ja się wcale nie poczułam urażona tym derkowaniem :) Gromadzenie sprzętu to jest taki mój nałóg, z którego czasem znajomi się śmieją. Ale absolutnie się o to nie obrażam, bo czasem jak patrzę na te wszystkie graty to sama pukam się w głowę, że na ch... to wszystko ;)
Dołączona grafika

Ic maj lajf :D





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych